Dzień dobry,Kochane

Wczoraj miałam do d... dzień.Za nic nie mogłam się wziąć.Czytałam Was,ale jakoś "nie umiałam" odpisać...:-(.W ogóle,jak czytam ostatnio to,co
Rysia pisze o swoim nastroju i samopoczuciu,to jakbym o sobie czytała- lepiej bym tego nie ujęła.Niby różnimy się lekko powodami(nade mną nauka nie "wisi"),ale to szczegóły...
Rysiu,tulam i łączę się z Tobą w klubie "rozmamłanych jesiennie"- masakra,takie coś...wrogowi nie życzę...

.Bo człowiek ma do siebie pretensje,że nie umie wziąć się w garść,a to pogarsza nastrój i błędne koło się robi...:-(
Sarisko kochana...:***:-)
Zaległe gratulejszyny nie dają mi spokoju.Więc
Gratki suwaczkowe dla Łukaszka Małej mi i Werci Iki:-).
Życzenia rocznicowe dla Idy i Sariski.Wielu,wielu jeszcze kolejnych rocznic w zdrowiu,szczęściu ,miłości i wzajemnym zrozumieniu Wam życzę.:***
A skoro już przy gratulacjach jesteśmy,to dziś
Patryczek Roxi kończy 10 mcy- wszystkiego najnajnaj dla Was:-)
No,a teraz postaram sie nadrobić i poodpisywać Wam
.
Dziulka,Roxi- Amelka też tak przeraźliwie zgrzytała zębami niedawno...brrrr!!!!Na szczęście jej minęło,czego i Waszym szkrabom ,a raczej Wam życzę,bo ciarki przechodzą,jak się to słyszy
.To pewnie dlatego,że muszą "przetestowac",co to tam w buzi jest i takie śmieszne dźwięki wydaje
;-)
Paolcia- jakbym o swojej marudzie czytała...skok jak nic,sprawdzałam,41-48 tydzień...masakra


Kosmici,oddać nam nasze dzieci!!!!!
Elwirka,super,że spotkanie z Nancy udane:-).Na galerii widziałam,że jednak nie całkiem przez Oliwkę przespane
.Piszesz,że bała się Malwinki- musisz więc częściej ją do dzieci zabierać,to się przyzwyczai
Alicja:***- dasz radę,kochana,chociaż tej papierkowej roboty współczuję...Mam nadzieję tylko,że nawal zajęć nie odciągnie Cię całkiem od BB i będziesz z nami.Nawiasem mówiąc,to czekam z niecierpliwością na relację z pierwszego dnia w pracy- kciuki,oczywiście,zaciśnięte
.
Co do gladania tv przez dzieci,to z siostrą czy moim M.nieraz wspominamy "stare dobre czasy",kiedy programy i kreskówki dla dzieci były naprawde fajne i nie tak oddziaływujące na psychikę...po pierwsze- było ich bardzo mało-ot,jakiś krótki program po południu,zakończony kreskówką,dobranocka o 19.00- 10 minut,w niedzielę jedynie pół godziny.Co do filmów,to tych po 20.00 zwyczajnie nie wolno mam było oglądać- aż do końca podstawówki;-).Nieważne,czy był "lajtowy",czy z mocnymi scenami.Po prostu rodzice mieli taka zasadę ,że po 20.00 juz był czas tylko dla nich- dzieci nie musiały spac,mogłyśmy sobie z siostrą jeszcze coś tam robić,ale już musiałyśmy byc wykąpane,w piżamach i zajmować się sobą.Pewnie,że nieraz sie wkurzałyśmy na to,jak wszyscy w klasie jakiś film oglądali i w szkole były potem rozmowy,a my nie mogłyśmy w tym uczestniczyć,ale z perspektywy czasu widze,że wcale nam tym krzywdy rodzice nie zrobili
.
W ogóle chyba kablówka czy tv satelitarna to przekleństwo naszych czasów;-)- te wszystkie "Disney Channel" z okropnymi filmami,które propagują "plastikowe" wzorce dla dziewczynek...ech,szkoda gadać...
Elonko...współczuję i tulam...
Mamaagusi- przede wszystkim gratuluję sukcesów dietowych i zazdroszczę baaaardzo
.A co do marudzenia Agusi- cóż,nie Ty jedna przez to przechodzisz,obstawiam skok,bo dużo dzieci tu ma podobnie...
.Sukcesów w szydełkowaniu
Kania:****- ech,pogrzeby to takie przykre wydarzenia...ja w swoim życiu byłam tylko na dwóch (mojej Babci i Mamy M.),ale to strasznie dołujące było....tulam...
Kroma- jak czytałam o Twoich rozrabiakach,to sama mi sie "twarz" cieszyła
.Fajnie,ja dzieciaczki sie tak razem rozwijają- pewnie,że lekko nie jest,ale i radochy z tego mnóstwo
.
Emilka,ja też lubię ubranka z "cherokee" ze względu na jakość,np te dla Amelki co mam,to w super stanie są,choć "przechodzone"
.A spania Franka zazdroszczę,oj,zazdroszczę....
Ida- nosz...z tym zimnem...wiesz,że ja dziś pierwszy raz okno na noc zamknęłam???Nic a nic tego lata nie odczułam
- to już wiosna lepsza była,z tego,co pamiętam...A biedronkę ujeżdża,powiadasz,w sensie,że prowadza już czy jak???Chyba polecę Amelce też kupić
.Jak nocka?
Maqc,a ten Twój D. to niech się zdecyduje- "fte czy wefte"
- pisze tego mgra czy nie,bo takie ni to ni owo to do d...y
.No,ale jak Dziewczyny,nie narzekam,bo dzięki temu moge Cię czytać
- z opóźnieniem,ale zawsze
.
Dziulka- współczuje przygody z Cyganką

.We Francji to prawdziwa plaga- też mieliśmy podobne zdarzenie z M. raz w Paryżu.Po zejściu "na nogach" z wieży Eiffla(w ramach przełamywania mojego lęku wysokości

) chcielismy odpocząć chwilkę na skwerku pod nią- nie tylko my zresztą,sporo grupek ludzi tam sobie na trawce siedziało,no a między nimi uwijały się żebrzące nachalnie Cyganki

.No i podeszła taka jedna do nas,coś tam mamrocząc,M. dość ostro jej powiedział,żeby sobie paszła won,to ta zaczęła się strasznie drzeć,obrzucac nas najgorszymi wyzwiskami (domyślam się,bo w ichnim języku wrzeszczała),a na koniec ...zadarła kiecę,ukazując gołą d...ę i ...się załatwiła na ten trawnik




.Noż...masakra...Oczywiście,zmylismy się stamtąd z szybkością światła...

A tak nawiasem mówiąc,to Francuzi sami sobie winni,że mają ten problem;-)- to oni tak się upierali i naciskali,żeby Rumulandię do Unii przyjąć,bo niby czuli sie tak historycznie i kulturalnie związani-to teraz mają "kulturę"

.A pamiętasz,jaka niedawno afera była z tymi przymusowymi deportacjami?Ja tam ,broń Boże,rasistką nie jestem,ale jak przyjeżdzasz do jakiegoś kraju,to staraj się,baranie jeden z drugim ,uszanować jego mieszkańców i zwyczaje,a nie takie "bydło" robić...

...i tu nie tylko Cyganów czy inne nacje mam na myśli,ale i naszych rodaków...też zbyt dobrej opinii jako naród nie mamy,niestety...Pamiętam,jak będąc np. w Szwecji czy we Francji poznawało się jakichś ludzi,to jak dowiadywali się,że z Polski jesteśmy,to nadziwić się nie mogli,że jesteśmy "normalni",bo się nasłuchali i naczytali,ze Polacy to pijaki i złodzieje...

...idę butlę "zapodać",bo niunia się kręci

No,a u nas nocka w miarę-jak już usnęła

.Pobudka po 4.00,więc jest poprawa;-).No i podzielę się z Wami super nowiną:-)

- M. napisał mi wczoraj,że wraca nie na roczek Amelki,tylko 20go września i zostaje do roczku:-):-):-).Cieszę się "strasznie",bo to już tylko 3 tygodnie,nie 6:-):-):-)



.Z drugiej strony "dołek przez rozmamłanie",bo tyyyyle sobie obiecywałam zrobić do Jego przyjazdu,a tu d...:-

zawstydzona/y:.Poślijcie,proszę, Wasze pozytywne fluidki,bo może one pomogą,jak już sama się za siebie wziąć nie mogę????
Ok,kończę,choć na pewno sporo z Was pominęłam...

.Obiecuję poprawę

.
Miłego LETNIEGO dzionka wszystkim życzę:***
(No,to się rozpisałam...a skoro długich postów nikt nie czyta,to wykonałam kawał dobrej,solidnej,nikomu niepotrzebnej roboty;-)
