Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
no widzisz, ja nie wiem jak taki powinien wyglądać. a nawet jeśli miałam jakieś wyobrażenie na jego temat (myślałam że tak jak moja przyjaciółka będę miała okazję lepiej poznać męża, swoje uczucia do niego i gotowość do złożenia ślubów - może i to jest złe założenie, nie wiem) to i tak nic mi to nie dałoIda to BARDZO mnie dziwi co piszesz, bo to nie był kurs przedmałżeński tylko nauki o planowaniu rodziny, a one powinny się odbyć w poradni rodzinnej niezależnie od kursu przedmałżeńskiego, ale jak widać niestety nie wszyscy księża są wyedukowani i potrafiący działać w imię Kościoła, a nie w imię swojego widzi-mi-się![]()
po prostu szykowałam się na szczerą rozmowę a tu kino mi zafundowali - a ksiądz należy do naprawdę szanowanych i w ogóleleiej chyba nie udałoby mi się tego ująć... chciałabym być człowiekiem silnej wiary ale już nie potrafię:-(Happy, zgadzam się z Tobą. Wydaje mi się, że w naszym kraju podejście do wiary jest, jakby to ująć, zbyt skostniałe i sformalizowane. Musisz mieć kwitek na to i owo. My też chodziliśmy na nauki, bo trzeba było, a nie dlatego, że chcieliśmy. Uważam, że chrześcijaństwo to bardzo pokojowa i dobra religia, ale katolicyzm, jak i inne odłamy, czasem trochę wypaczają główne jego idee. Dlatego fajnie było wziąć ślub kościelny i przysięgać przed Bogiem miłość, wierność itd., ale niekoniecznie zależało mi na tym, by było to hmm jakby to ująć w zgodzie z nauką kościoła. Mam swoje priorytety w kwestii religii. Niektóre rzeczy aprobuję, inne odrzucam i cóż, no tak już mam. Np. przykazanie miłości jest super i to jest podstawa chrześcijaństwa, ale nie wierzę w dogmaty i już, i nie widzę ich sensu.
nie mów hop z tym kacem, poczekaj na mnieIda to już nie mogę się doczekać, kacaraczej nie miewam mimo dużej ilości alkoholu.

to chyba też ja pisałam:-)A dla mnie to nie schizofrenia, Natolin. Spójrz na dogmaty - ile tak naprawdę mają wspólnego z Bogiem? Przecież stworzone są przez ludzi. Czy tak naprawdę dla Boga tak wielkie znaczenie ma to, czy Maria była czy nie była wieczną dziewicą (przepraszam, jeśli Cię obrażam albo weźmiesz to za bluźnierstwo)? I czy to dla osób wierzących ma jakieś znaczenie? Mnie najbardziej denerwuje podejście Kościoła do seksualności właśnie. Poza tym wyszłam z założenia, że nie przysięgam przed księdzem, a przed Bogiem. Dla mnie istotą wiary jest to, by starać się być dobrym i dbać przede wszystkim o ludzi, bo, zgodnie z nauką Kościoła, w nich jest Bóg. Cała otoczka to dla mnie sprawa drugorzędna. Dla mnie lepszym chrześcijaninem jest osoba niewierząca, która pomaga ludziom niż osoba, która zna katechizm, chodzi do spowiedzi, ale nie ma za grosz tolerancji dla inności. Moim zdaniem miłość do bliźniego powinna się także wyrażać poprzez tolerancję. Każdy ma prawo działać tak, jak mu sumienie nakazuje, oczywiście w granicach norm społecznych i jest to OK, dopóki nikogo nie krzywdzi, a często mam wrażenie, że księża katoliccy uważają, że mają monopol na rację. Choć posądzasz mnie o schizofrenię i kłamstwa podczas ślubu, to ja święcie wierzę, że, nawet jeśli tak było, na pewno Boga nie uraziłam, tak jak i obecnych wtedy w kościele osób, a zwłaszcza mojego męża.
A co do tworzenia własnej religii, to uważam, że nie ma dwóch osób, które tak samo odbierają Boga, więc każdy z nas wyobraża sobie inaczej Boga, raj itd. Dla każdego religia jest czymś innym i inaczej wyraża się religijność. Może napiszesz, że idę na łatwiznę, ale wierz mi, chciałabym być osobą bardzo wierzącą, ale po prostu nie umiem inaczej, jak tylko wszystko analizować i koniec...
zapraszam i powodzenia życzęIDA nie dasz rady Misi zmeczyc?? juz ja bym jej pokazala))) nawet moj energizerek jak dam jej wycisk to daje za wygrana w pewnym momencie ze zasuwa po dudusia do pokoju i potem pcha dupe na wersalke obok mnie zeby odpoczac
))siada i siedzi i nic nie robi
)) az niepodobne do niej
))
ona jest mistrzynią w odwracaniu uwagi! ja szaleję z nią szaleję, nagle moje dziecię daje buzi, przytula się czy cus tam po swojemu zagada i leci w drugą stronę, to ja za nią, a jak widzę że już się męczy to wiem co będzie: buzi, tuli, gadka i heja na minutę przy klockach odpocząć - za nia nie nadążę


- ale ja kocham angielski;-)), to jednak ragna miała pełno prawo poczuć się równie urażona. podzielam jej poglądy (niestety/na szczęście) więc też wystawiam się na lincz... ale! nie każdemu jest dana silna prawdziwa wiara... ja walczyłam (może mogłam bardziej? nie wiem... to wie tylko Bóg) ale nie udało mi się odnaleźć Boga, tego w 3 osobach itd... w kościele czuję się nieswojo... wolę widząc piękny zachód słońca (broń Boże wschód

) pomyśleć że WIELKI jest TEN który go stworzył. nie skrzywdziłabym (może nie muchy, bo ich nie cierpię
)żywej istoty rozmyślnie. 10 przykazań mimo że dokładnie chyba już nie powtórzę jest jednak w dużym stopniu moją dewizą życiową(nie kradnę, nie łżę, nie cudzołożę (już
)itd itp) - uważam się za dobrą osobę. ale nie mogę spojrzeć w oczy komus kto mierzy mnie miarą mojej wiary i powiedzieć "szanuję cię" (i myślę tu o osobie z mojej REALNEJ rzeczywistości żeby nie było!!!), bo jako człowiekowi nie mam sobie nic (oprócz lenistwa, nerwowości i paru nałogów
) niczego do zarzucenia:-)a w odwrotną stronę różnie to bywa, zaprawdę;-)
:-).Peace and love,jak powiedziała Dziulka:-)
.
.Nie obrażajmy się na siebie z tego powodu,bo to nic osobistego.

.Ale przede wszystkim chodzi mi o to,byście nie brały tej dyskusji do siebie.Ragna,nie rób nam tego i nie milknij,bo nikt Ci tu ust zamykac nie chciał :***.Rozmawiajmy,rozmawiajmy i o sprawach trudnych,nie tylko o tym,co dzis zrobimy na obiad.I nie jesteś żadną "rozwalaczką",to nie pierwsza taka tu dyskusja , ani pewnie ostatnia
.Był czas przywyknąć


