reklama

Październikowe Mamy 2010

Dobry!

IDUCHA umieram z ciekawości;-) A co do biustu , to Ty przynajmniej miałaś „swoje 5 minut” :-D


STRIP lepiej udaj się do tego gina , bo te plamienia dziwne są.

AGUSINKA dobrze ,ze wracacie do zdrówka

DZIULKA zazdroszcze Ci ,ze po pracy mozesz się kimnąć. Ja muszę walczyć ze zmęczeniem do wieczora , a czasem marzy mi się popołudniowa drzemka. A i pieknych uczysz córcie słowek : „pipa” :-D

IDA i DZIULKA :-D wariatki dwie :-D

SARISA a to Ci angielskie łobuzy ,ze ciężarówek nie przepuszczają. W kwestii funduszu – nie pomogę :-( A co do dołków , to nie mozesz tak myslec negatywnie. Sytuacja w PL się za naszych czasów nie zmieni więc trza myslec pozytywnie ,albo mieć zapas % ;-), w Twoim przypadku zostaje pozytywne myslenie ;-)

RYSIA welcome back!!!!

MORIAM kurczę ja nic nie wiem o projekcie , eliminacjach.... nawet nie wiem co napisac – trzymam kciuki ,zeby wyszło tak jak chcesz. Rzut na podłogę to i u nas był jakis czas temu ,ale ja sukcesywnie okazywałam totalną olewkę i przeszło mu .

EMILIAB super ,ze u Frania porost zębaczy już na finale. :-* U nas 3 wyszly wszystkie naraz i odbylo się to bezproblemowo.

HAPPY to i Wam zębisków gratuluję ;-)

KANIA no chyba żartujesz??? :-( to jest niemozliwe ,zeby tak często chorować. A jeszcze ciężej to chyba znieśc psychicznie .... także tulam mooooocno!

MAŁA_MI to uciekaj na śląsk a ja Cię przygarnę ;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hej,
No to i ja daję wreszcie znak życia. Wciąż jesteśmy u rodziców, bo remont łazienki trwa, ale zbliża się już ku końcowi. Mam nadzieję, że będę zadowolona z efektu końcowego. Pogoda tutaj też szara i dżdżysta, ale byłyśmy na krótkim spacerku. Dziś jedziemy do znajomych i mam nadzieję, że Hania będzie dobrze się bawić, choć wiem, że się łudzę. Mają córeczką z czerwca 2010, a Hania niestety dzieci nie lubi i już... Nie wiem, co z tym fantem zrobić... Przez to znów jestem bliska rezygnacji z klubu malucha, bo obawiam się, że to byłaby dla niej zbyt wielka trauma... Poszłam z nią ostatnio do Figloraju, ale zabawy i radości z tego tytułu nie miała. Tylko się stresowała...:-( W Krakowie jeszcze pochodzę. Może się przemoże. Poza tym ostatnio jestem dla niej tylko JA. Jak się uprze, to nikt nie może jej dotknąć, ani wziąć na ręce, bo ona chce do mamy i już/ Przy przewijaniu kupy ucieka i jest naprawdę ciężko. Za to przy zmianie pampersa z mniej przykrą zawartością bierze chusteczką i się podciera, co wygląda przekomicznie. Generalnie mamy trudniejszy okres...:-( A do tego ja czuję się jak nieudacznik i nie mam na siebie pomysłu. Nie widzę się dłużej w outsourcingu i korporacji, a brak mi odwagi na realizację karkołomnych pomysłów, które przychodzą mi do głowy. Nie mówiąc o kasie. Łapię się na tym, że zaczynam zazdrościć koleżankom, które po studiach zaczęły bardziej inwestować w język i karierę naukową... W sumie nie kręciło mnie to nigdy, ale przez to mam teraz wrażenie, że już nic nie umiem... Eee, koniec użalania się. Z utęsknieniem czekam na jakiś pozytyw, niespodziankę, która pomoże mi zmienić nastawienie. Wtedy znów będę częściej na forum.
Sarisa, super zakupy zrobiłaś. Widziałam na zakupowym. Fajnie, że Zuu tak dobrze się czuła za granicą
Renata, cieszę się, że wyjazd się udał.
Mała Mi, ale szczęście, że tak wyszło z tą sukienką. Efekt na pewno będzie super!
Rysia, dobrze, że wróciłaś.
Kania, baaaardzo współczuję... Oby z nadejściem wiosny wszystkie problemy zdrowotne Oliwki się skończyły.
 
Doris niestety nie żartuję, psychicznie już nie wyrabiam :-(
Ragna mam nadzieję, że jednak u Ciebie nie jest tak źle, a jeśli jest to trzymam kciuki, by Słoneczko dla Ciebie osobiście zaświeciło. A co do Hanii i jej lęku przed dziećmi, ciężko mi coś na ten temat powiedzieć, mam nadzieję że to się zmieni. I nie zrażaj się od razu bo może Klub Malucha to będzie przełom w jej życiu, i wszystko się zmieni. A to, że Hania taka mamina to doskonale rozumiem, bo moja nie odstępuje mnie na krok, i mama jest dobra na wszystko, wszędzie i do wszystkiego. Z tatusiem chętnie zostaje ale mama, to mama i nic tego nie zmieni. I powiem Ci, że Oliwia może nie boi się tak dzieci ale jest wobec nich nieufna i zanim się rozkręci w towarzystwie jakiegoś dziecka to mija trochę czasu. A swojego kuzyna (syna, mojego brata to się normalnie boi) mimo że jest młodszy od niej 3 miesiące to nie chce się z nim bawić. Raczej lepiej czuje się w towarzystwie starszego dziecka. W żłobku podobno nie ma problemu z innymi dziećmi ale ile razy ją odbieram, czy mąż to zawsze ją zastaje samą z jakąś zabawką. Więc tak do końca to nie wiem jak to jest. Za to ludzi obcych bardzo się boi, zwłaszcza facetów. Fajnie, że już widać koniec remontu, czekam zatem na fotorelację :-)
 
Kania, u nas jest chyba trochę podobnie. Też jest bardzo nieufna, jak znajdzie się w nowym miejscu, ale do dorosłych o wiele szybciej się przekonuje. Dzieci toleruje na odległość. Jak byłam ostatnio z nią u znajomej, która ma córeczkę 13-miesięczną, to nawet podawała jej zabawki, ale wystarczyło, że ta mała ją dotknęła i już był bieg to mamy i pełna wyrzutu mina... W ogóle jej do dzieci nie ciągnie.
 
Ragna witaj. I w Kraku tak okropnie jak u Ciebie. Nie łam się zobaczysz, że będzie dobrze. A Hania teraz może ma lęki i dlatego tylko Ty? Moja na szczęście dzieci lubi, ale tylko te starsze, a mlodsze dowiem się w sobotę bo idziemy na 30 i będzie ich w sumie 4.
Kania oby Oliwka szybciutko do siebie doszła. A i kg jest o ciut więcej niż przed wyjazdem :-( ehhhh.
A kłopoty niestety nie odpuszczają nie dość, że jeszcze gorzej u mojej mamy :-(, to doszła moja babcia(bo podejrzewają kamienicę nerkową :-( buuuu)
Dorisek no właśnie pozostaje mi pozytywne myślenie, ale bez % jak to zrobić?? ehh


no ale może się pochwalę, bo dwa dni temu zaczęłyśmy 6 miesiąc tak więc tadam
 

Załączniki

  • 1.jpg
    1.jpg
    40 KB · Wyświetleń: 46
  • 2.jpg
    2.jpg
    33,2 KB · Wyświetleń: 46
Ostatnia edycja:
Ragna może taki po prostu okres ma i trzeba to przetrwać, ja tak to sobie staram wytłumaczyć. Choć czasem jest ciężko patrzeć, jak na widok kogoś moje dziecko wpada w spazmatyczną histerię, albo jak wchodzimy do przychodni, albo jak sąsiad do Nas przyjdzie.
Sarisa brzuszek jak marzenie, wielkości brzuszka mojej siostry :-)
Ale ten czas leci:-)
Przykro mi z powodu problemów rodzinnych:-( nieubłaganie Mam nadzieję że wszystko się ułoży pozytywnie i dla mamy i dla babci.
 
Ostatnia edycja:
Sarisa, ale zgrabny brzuszek! :tak:
Kania, oby rzeczywiście to był tylko taki trudniejszy okres i naszym dziewczynom szybko to minęło. Niestety moja za dziećmi nigdy nie przepadała...
 
Teraz zauważyłam, że dwie fotki i na 1 jest większy a na drugim mniejszy ;-) chyba ta 1 fota bardziej realna ;-) haha.
Kania dzięki :*. Mam nadzieję, że jakoś się to ułoży.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry