reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
taaaaaa,,, wszyscy mi tłumaczą, że to facet dlatego tak reaguje, bo większa odpowiedzialność zacznie na nim spoczywać itd itp... a ja to przepraszam pies????????? zresztą spytałam go, czy faktycznie czuje się jakoś zagubiony w zwiazku ze zbliżającym sie terminem i zaprzeczył...i twierdzi, ze przecież nic sie nie zmieniło - a to mnie naprawdę przeraża, bo jeśli nie widzi różnicy ....... to ja dobrze naszemu zwiazkowi nie wróżę...
dawidowe, ja bym sie zamieniła z byle którym samcem: on niech idzie na porodówkę, a ja poczekam aż mi przyniosą takie małe juz umyte i ubrane do przytulenia

aha, a krokieciki pycha:):):)
 
Ida ja właśnie dlatego nie poruszam tego tematu z moim M. bo on i tak odpowie "przecież wszystko jest okej, nic się nie zmieniło, kocham Cię i małego bombla itd itp" Oni nie widzą, że nie dają z siebie nic ciepłego. A jak się im to wypomni to mówią, że wyolbrzymiamy wszystko i, że hormony nam szaleją.
 
Faceci to strasznie skomplikowane stworzenia i czasem mysle ,ze lepiej byloby bez nich .
A my babeczki to faktycznie twarde bestie jestesmy i damy sobie rade ze wszystkim. Takze Ida głowa do góry ... Ja po porodzie biore sie za siebie i zamierzam byc "fajną" mamusią i mam nadzieje ,ze bedzie jeszcze sie wkurzał ,ze inni faceci sie za mna ogladają... i wtedy tez podziekuje mu ze jakos nie widzial we mnie kobiety jak nosilam jego dziecko... przykre :-(
 
taaaaaa,,, wszyscy mi tłumaczą, że to facet dlatego tak reaguje, bo większa odpowiedzialność zacznie na nim spoczywać itd itp... a ja to przepraszam pies????????? zresztą spytałam go, czy faktycznie czuje się jakoś zagubiony w zwiazku ze zbliżającym sie terminem i zaprzeczył...i twierdzi, ze przecież nic sie nie zmieniło - a to mnie naprawdę przeraża, bo jeśli nie widzi różnicy ....... to ja dobrze naszemu zwiazkowi nie wróżę...
dawidowe, ja bym sie zamieniła z byle którym samcem: on niech idzie na porodówkę, a ja poczekam aż mi przyniosą takie małe juz umyte i ubrane do przytulenia

aha, a krokieciki pycha:):):)

wiesz co znjac mojego meza to on by nie czekał na umyte on podczas porodu by mi wsadził głowe miedzy nogi i czekał az dzidzia wyjdzie. A jak ja tylko jekne to on lata podomu ze mało co sie ze strachu nie posika Jak ostanio mu napisałam ze jade do szpitalu bo jest cos nie tak to z nerów dzwonil a jak przy rozmowie poryczałam sie ze jestem zmeczona i mam juz dosc i pokazałam mu leki to mi podwiedział ze to normalne. W rozmowie wszystko jest normalne u ciezarnej ale gdybym go tak nie znała to on potwrnie wszystko przezywa tylko sie nie uzewnecznia. A jak sie ze mna pokłuci to nie zwraca uwagi na moj stan tylko jest czasem słownie naprwde przykry Potem przeprasza i mowi ze jak jest zły to zebym go nie słuchała.
 
Ida - smacznego :-D

Ja nie wiem czy akurat na wszystkich mężczyzn ciąża wpływa onieśmielająco ale na mojego mężczyznę hmm..cóż...mój sam z siebie mnie po brzuszku nie pogładzi, jak mu przykładam rękę do brzuszka żeby poczuł kopnięcia to grzecznie wytrzyma parę chwil a póxniej szybko ją cofa. Ale myślę że jemu jest ciężko opanować tą całą sytuację, to nasze pierwsze maleństwo, oczekiwane i chciane ale o ile ja już od początku czułam jak we mnie narasta instynkt, to po nim nie widać żadnych zmian czy większego zainteresowania. Dba o mnie, pomaga w zakupach, przytuli, powie coś miłego ale o dzidziusia się nie pyta, nie lubi zakupów dla małej ani żadnych takich "dziecięcych spraw". Myślę że świat mu się przewróci o 180 stopni jak mała będzie na świecie. I chce wierzyć ze będzie to dla niego miła zmiana.
 
dziewczyny, na jakich stronkach oglądacie filmy on-line??? bo na jaką nie wejdę, to jakiś megaupload czy coś jest, jakieś ograniczenia czasowe (ledwo kliknę na film, a tam wyskakuje, że już obejrzałam dzisiaj te dozwolone 72minuty i teraz przerwa - no qrde chyba w równoległej rzeczywistości, bo coś nie kojarzę, żebym napisy poc zątkowe chociaż zobaczyła...:wściekła/y:) mała mi gdzie ty tego house'a dorwałaś????

dziulka, piszesz o podejrzanych ciziach udzielających sie raz na trzy dni... to ja sie chyba zaliczam, co?:rofl2: ale co ja mam wam laski pisać, jak to będzie czyste marudzenie, a że uznacie mnie za totalną debilkę potem to jeszcze swoją drogą...

z ciekawostek to musiałam drugi raz prać ciuszki dla młodej, bo dwa ogoniaste (mamy kot i mój piesior) wpadły do pokoju młodej i wszędzie była sierść:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: normalnie z okna mało nie spuściłam obu:angry:

w niedzielę będzie pierwsza rocznica mojego ślubu... a im jej bliżej tym mi smutniej, bo nie tak miało być... i znowu ryczę... i nie wiem jak mam napisać o co chodzi, bo wychodzą jakieś pierdy... po prostu te 8 miesięcy to w porównaniu do pozostałych 5 lat naszego związku to jakaś totalna porażka, katastrofa i Bóg wie co jeszcze... zamiast za jakiś czas wspominać je jako "tamten radosny czas oczekiwania" to mi raczej zostaje lepiej zapomnieć, jeśli między mną a małżem ma jeszcze w przyszłości być dobrze... no i co ja mam zrobić, jak przez tą obojętność z jego strony (już widzę jego minę: "jaka obojętność? przecież ja was tak kocham moje dziewczyny!!!") ja nie potrafię cieszyć się tą ciążą... dziewczyny, ja nawet nie umiem pokochać tego małego serducha, które bije pod moim.... młoda jest planowana, oboje chcieliśmy dziecka, wtedy jeszcze było między nami naprawdę cudownie... laski, ja wtedy miałam takie nastawienie, że kocham go tak bardzo, że zrobię dla niego wszystko, że chcę dać mu dziecko, bo wiem jak bardzo tego pragnie, że dla niego chcę przeżyć nawet ten ból który mnie będzie czekał... rozumiecie???? ja zawsze twierdziłam, ze nie nadaję się na matkę, ale przy nim/dzięki niemu stwierdziłam, że kto jak nie ja???? że z nim dam radę!!! a te ostatnie miesiące.... czuję się nie jak kobieta, nie jak żona, nie jak obiekt czyjejś miłości czy choćby "jakiegoś uczucia", ale jak inkubator... po prostu, q...wa cholerny inkubator.... dziewczyny, które starały sie o dziecko z jakimiś trudnościami itp pewnie mają ochotę mnie zlinczować... a ja sie boję, ze przez te myśli spotka mnie naprawdę jakaś kara, dzidzia chora itd... to juz jest paranoja, wiem, ale... no co mam zrobić... nawet jeśli po tym jak "rzucę focha" przez kilka dni M "nie zapomina" o czułości, zainteresowaniu itp itd to potem wszystko znowu wraca do "normy"... ja tak nie umiem i nie chcę... i jeszcze ta rocznica... no to się wywnętrzniłam... która ma ochotę wysłać mnie do psychiatry o ile któraś przez to porzebrnęła...

To jest całkiem normalne wiesz?? Ty jesteś bardzo wrażliwa i teraz to po tobie widać ... nie spotka cię żadna kara bo niby kto by cię miał ukarać?? Bóg?? On nie jest od tego żeby dawać kary ... kochana poprostu się boisz i druga sprawa - tak jesteś inkubatorem ale pomyśl sobie jaki to cud .. skąd to się bierze nagle? Nowy człowiek w Tobie rośnie wyobraź sobie jakie to genialnie niesamowite!!! WoW !!
Musisz uważać na depresję poporodową i myślę że dobrze by było gdybyś opowiedziała o tym swojemu lekarzowi jeśli te uczucia są u ciebie trwałe - chyba że to takie momenty to wtedy poprostu się uśmiechnij :D i zwalczysz to szybciutko ...
Uwierz mi nie ty jedna tak się czujesz .... Kochana jesteś i cudowna ..
 
SPARROWKOT co do NK bo teraz mi sie przypomnialo ja mam opcje wyszukiwarki zablokowana zeby moj eks maz albo ktokolwiek z jego rodziny oraz ludzi ktorych nie lubie nie mieli szans na ogladanie mnie. ale psotaram sie ciebie znalezc jak dalas namiar.

dałam na kontaktach link do mnie .. ja w wyszukiwarce i tak jestem zablokowana nie chcę aby mnie ktoś tam wyszukiwał wogóle nie lubię się jakoś za bardzo w necie uwidaczniać .. jeśli któraś ma facebooka to zapraszam :D Na wiadomości prywatne możecie pisać chętnie przyjmę do grona znajomych miłe mamuśki :D
 
reklama
Witam kobitki,

wreszcie czwartek...Boze co za tydzien mialam...Szkolilam laske na moje miejsce i wlasciwie zmarnowalam tydzien, bo niestety okazalo sie ,ze sie niestety nie nadaje...Jutro moj szef ma zamiar jej to zakomunikowac a od poniedzialku szkole kolejna nowa osobe...Jestem wyczerpana!

Wyslalam Wam dzieczeta ksiazeczki, takze dajcie znac, jak Wam sie podobaja.

Przeczytalam pobieznie to, co naskrobalyscie przez ostatnie 2 dni i:

kahaaa - zazdroszcze Ci pracy - calymi dniami na forum :-) hehe, kiedy dokladnie konczysz? Ja 29tego wrzesnia. Odkreslam dni w kalendarzu :-)

Dziulka - uwazam, ze zdjecia naszych przyszlych malych dziabagow nalzey chronic i dlatego jestem za zamknieciem grupy, chocby tylko dla zdjec.
co do tuszy i mezczyzn, ktorzy bredza kobietom,ze maja byc chude - coz, dla mnie oznacza to tlyko jedno - sami maja jakis problem ze soba i najwyrazniej sa niedojrzali emocjonalnie. Facet, ba!, czlowiek ktory kocha druga osobe akceptuje ja taka, jaka jest. Dlatego chwala Twemu obecnemu, jak i chwala memu mezowi, bo tez kocha moje kraglosci i niedoskonalosci. Facetow o innym podejsciu z miejsca wysylam na terapie.

Ida - staraj sie nie dreczyc smutnymi myslami, zwlaszcza teraz. Byc moze, dobrze by bylo porozmawiac na ten temat z mezem? Powiedziec mu, jak sie czujesz. Wygadac sie jemu, tak jak nam. Jestem pewna, ze Cie wyslucha i zmieni nastawienie. Facetom trzeba czasem po prostu powiedziec cos wprost, inaczej nie zajarza. Moze on nie ma pojecia, jak Ty sie czujesz?

Sparrowkot - zdolniacha z Ciebie:-) I do tego robisz niezle zdjecia.

Witam tez nowe mamy!

Uciekam teraz na watek wyprawkowy :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry