reklama

Październikowe Mamy 2010

DAGISU - NIE SCHIZUJ! w koncu brzuszek od dziecia malza, i malz nie glupi wie to i docenia. ci faceci tacy bardzo zli nie sa. na razstepy sa kremy, na sflaczaly brzusio cwiczenia, a na glupie mysli forum!

co do opieki nad dzieckiem - to takie male mnie nie przeraza, za bardzo sie jeszcze nie rusza, bo nie umie. bardziej przeraza jak to bedzie jak taki dziec podrosnie i zacznie wszystko otwierac, przewracac, wysypywac, wylewac, probowac... pamietam jak nasz pies byl szczenaikiem (moze to nie najlepsze porownanie) to byla masakra. znajomi z malymi dziecmi byli zachwyceni jak do nas przychodzili, bo nasz dom sie zrobil zupelnie "dziecioodporny", ale dla nas to byl po prostu hardcore!
 
reklama
dziewczyny, na jakich stronkach oglądacie filmy on-line??? bo na jaką nie wejdę, to jakiś megaupload czy coś jest, jakieś ograniczenia czasowe (ledwo kliknę na film, a tam wyskakuje, że już obejrzałam dzisiaj te dozwolone 72minuty i teraz przerwa - no qrde chyba w równoległej rzeczywistości, bo coś nie kojarzę, żebym napisy poc zątkowe chociaż zobaczyła...:wściekła/y:) mała mi gdzie ty tego house'a dorwałaś????

dziulka, piszesz o podejrzanych ciziach udzielających sie raz na trzy dni... to ja sie chyba zaliczam, co?:rofl2: ale co ja mam wam laski pisać, jak to będzie czyste marudzenie, a że uznacie mnie za totalną debilkę potem to jeszcze swoją drogą...

z ciekawostek to musiałam drugi raz prać ciuszki dla młodej, bo dwa ogoniaste (mamy kot i mój piesior) wpadły do pokoju młodej i wszędzie była sierść:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: normalnie z okna mało nie spuściłam obu:angry:

w niedzielę będzie pierwsza rocznica mojego ślubu... a im jej bliżej tym mi smutniej, bo nie tak miało być... i znowu ryczę... i nie wiem jak mam napisać o co chodzi, bo wychodzą jakieś pierdy... po prostu te 8 miesięcy to w porównaniu do pozostałych 5 lat naszego związku to jakaś totalna porażka, katastrofa i Bóg wie co jeszcze... zamiast za jakiś czas wspominać je jako "tamten radosny czas oczekiwania" to mi raczej zostaje lepiej zapomnieć, jeśli między mną a małżem ma jeszcze w przyszłości być dobrze... no i co ja mam zrobić, jak przez tą obojętność z jego strony (już widzę jego minę: "jaka obojętność? przecież ja was tak kocham moje dziewczyny!!!") ja nie potrafię cieszyć się tą ciążą... dziewczyny, ja nawet nie umiem pokochać tego małego serducha, które bije pod moim.... młoda jest planowana, oboje chcieliśmy dziecka, wtedy jeszcze było między nami naprawdę cudownie... laski, ja wtedy miałam takie nastawienie, że kocham go tak bardzo, że zrobię dla niego wszystko, że chcę dać mu dziecko, bo wiem jak bardzo tego pragnie, że dla niego chcę przeżyć nawet ten ból który mnie będzie czekał... rozumiecie???? ja zawsze twierdziłam, ze nie nadaję się na matkę, ale przy nim/dzięki niemu stwierdziłam, że kto jak nie ja???? że z nim dam radę!!! a te ostatnie miesiące.... czuję się nie jak kobieta, nie jak żona, nie jak obiekt czyjejś miłości czy choćby "jakiegoś uczucia", ale jak inkubator... po prostu, q...wa cholerny inkubator.... dziewczyny, które starały sie o dziecko z jakimiś trudnościami itp pewnie mają ochotę mnie zlinczować... a ja sie boję, ze przez te myśli spotka mnie naprawdę jakaś kara, dzidzia chora itd... to juz jest paranoja, wiem, ale... no co mam zrobić... nawet jeśli po tym jak "rzucę focha" przez kilka dni M "nie zapomina" o czułości, zainteresowaniu itp itd to potem wszystko znowu wraca do "normy"... ja tak nie umiem i nie chcę... i jeszcze ta rocznica... no to się wywnętrzniłam... która ma ochotę wysłać mnie do psychiatry o ile któraś przez to porzebrnęła...
 
ja jestem juz troche po tym etapie wszedzie zajrze, wszedzie wleze, ale mamy etap siegam coraz wyzej i np dzisiaj siegnelam i spacerowalam z nozem po domu, a potem zrobilam porzadek w swojej szafie, mamie sie na pewno spodoba bo na polce jest pusto.

A opieka nad takim maluszkiem to nie jest wielka sztuka, nie ucieka, nie wygina sie, nie drapie, ewentualnie poplacze przy ubieraniu i tyle, jak polozysz tak lezy, nie musisz szukac gdzie sie zbunkrowalo, bo jest cicho przez 5 minut co jest rownoznaczne z grzebaniem w ubikacji, wyrzucaniem np prania przez balkon lub zamknieciem sie w szafie....hehe
 
ja wlasnie mam wielki arbuz tak od niecalego tygodnia, tak mnei wywalilo ze uuuuuuuuuu:)))) moj maz uwielbia moj brzuszek. powiem wam tak: leje na rozstepy i inne cuda. w koncu nie po to nasze chlopy z nami sie hajtaly lub z nami sa zeby nas zostawic bo mamy rozstepy po porodzie!!!!! laski!!! dla nich jestesmy najcudowniejszymi kobietami bo nosimy ICH dzieci i bedziemy ich matkami:) za to ja coddziennie do meza mowie: co ja zrobie jak juz nie bedzie brzuszka i tego kopania?? maz mowi: nie martw sie, zrobimy drugie:p (ale to dla zartu puki co) pociesza mnie ze nie bede miala czasu myslec o brzuszku bo mala mnei bedzie absorbowac ciagle:))) swoja droga drugie bedzie za dwa lata najpozniej:))) bynajmniej w drodze:)

wlasnie popijam jablko i brzoskwinie coca cola... moze mnie nie rozerwie???

IDUNIU sloneczko ty nasze forumowe, nawet jak nie wisisz tak jak co niektorzy non stop (hahaha i kto to mowi) na forum to cie widac duzo piszesz, jestes na wielu watkach i nie od wczoraj czy od dwoch dni.

SPARROWKOT co do NK bo teraz mi sie przypomnialo ja mam opcje wyszukiwarki zablokowana zeby moj eks maz albo ktokolwiek z jego rodziny oraz ludzi ktorych nie lubie nie mieli szans na ogladanie mnie. ale psotaram sie ciebie znalezc jak dalas namiar.
 
Ostatnia edycja:
Ida- ale wlasnie tutaj po to jestesmy zebys pisala jak ci zle i jaka jestes niezrozumiana!!! i nie chodzi o osoby ktore napisza cos raz na kilka dni, ale co raz na te kilka dni napisza, jak sie z nami zzyja :)

Dziuka- nie musisz usuwac swoich postow, mozesz skopiowac i wrzucic do poprzedniego, po uprzedniej edycji :) a potem usunac:)
 
Ostatnia edycja:
ja się nie martwię, że mnie mąż zostawi (co ma być to będzie ;) ), ale moje tycie i rozstępy mi się nie podobają, a mój mąż należy do tych co lubią szczupłe dziewczyny i ja to rozumiem, bo też nie lubiłam nigdy swojego tłuszczu.
ida głowa do góry, ja też odkąd jestem w ciąży nie czuję jakoś wielkich wzlotów i emocji, ale wielką miłość odpowiedzialną tak i z tego się cieszę bardzo.
 
ida - kazda z nas czasem sie czuje jak inkubator. ja dlugo nie moglam zajsc w ciaze, lekarze, temperatura, testy owulacji, sranie w banie, w koncu in vitro. udalo sie, spelnilo sie nasze najwieksze marzenie i ktos powie, ze nia mam prawa narzekac na zle samopoczucie czy miec deprasji. a dupa! tak samo mi niewygodnie, tak samo mnie uciska, wkurza mnie to, ze sie piwa nie moge napic, ze kopie, albo nie kopie. i tez czasem mam wrazenie, ze nie jestem zona, kochanka, corka, pracownikiem tylko jestem kobieta w ciazy i niczym wiecej.

wiecie co laski - napracowalam sie juz dzisiaj (no same zobaczcie ile postow natrzepalam) - ide do domu! do jutra. papa
 
reklama
Ida- ale wlasnie tutaj po to jestesmy zebys pisala jak ci zle i jaka jestes niezrozumiana!!! i nie chodzi o osoby ktore napisza cos raz na kilka dni, ale co raz na te kilka dni napisza, jak sie z nami zzyja :)

Dziuka- nie musisz usuwac swoich postow, mozesz skopiowac i wrzucic do poprzedniego, po uprzedniej edycji :) a potem usunac:)

a bo sie zakrecilam:)))) a co do ubran po domu itp ktoras pisala(zapomnialam) ze nie chce sie malowac, ubierac itp i nie ma checi na wylazenie z domu. witam w klubie, siedze w galotach od pizamy, rozmiar 48 (dwa lata temu sie pomylilam w referncji jak zamawialam pizame przez neta wiec mam gacie jak u krowy) , teraz sie przydaly jak znalazl, wlasnie w nich siedze od samego rana i w staniku i nic wiecej i maz wrocil z pracy wlasnie i co??? nic:))) w domu oboje na luzie jak nikt nie przychodzi.tyle sie ubralam co polecialam do apteki i z powrotem do domu w moje gaci ulubione. powiedzialam mamie ze naporodowke ja zabiore to mnei zbesztala ze mam w nich d.... jak szafa 8 drzwiowa:))))
a co do facetow to moj eks poznal mnie i bylam przy kosci, nic mu nei przeszkadzalo, nagle po slubie mu zaczelo w glowe walic ze jestem gruba i ze mam sie odchudzic bo kiedys zostane sama i tp... milo co???? w pysk raz zarobil ode mnie za taki tekst bo nei wyrobilam po ktoryms razie! a sam z 75 kilo przytyl na 105!!! a ze zycie sie potoczylo inaczej to to ja go kopnelam w zadek raz na zawsze -jak ktos jest nasienie kur...skie to nigdy nie bedzie poprawnym czlowiekiem. zdrady nei wybaczylam i neiwybacze. za to moj obecny maz jak neiraz sie wkurzalam na zakupach ze jestem gruba (przed ciaza jeszcze) to mnie besztal ze mnie kocha taka jaka jestem, i jak gadalam ze ide na diete to od razu: a co z moimi cycusiami-podusiami bedzie??? powiedzial mi otwarcie ze nie chce i nei wyobraza sobie byc z laska typu modelka bo wg niego facet musi miec co przytulac:)))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry