dzięki dziewczynki:*
widzicie, może ja trochę tak jak Madlein zrobiłam... ona chciała sprawić, że dzidzia bardziej jeszcze połączy ją z jej mężczyzną... a ja liczyłam na to, że miłość męża pomoże mi dojrzeć w końcu do macierzyństwa.... a to chyba nie do końca fair w stosunku do tego okrucha w brzuszku.... z drugiej strony nie wiem ile musiałabym czekać, aż instynkt sam mnie "obezwładni"... latka lecą, moja mama miała problemy z zajściem - stwierdziłam, ze nie ma na co czekać... a moze jednak trzeba było... bez wsparcia z męża strony naprawdę czuję, że pośpieszyłam się z tą decyzją o dziecku...
zawiodłam się na nim tak, jak nigdy PRZENIGDY nie podejrzewałabym, że będzie w stanie mnie zawieść... ciężko mi i tyle....
moni, zgadzam się, że my, październikówki jesteśmy już w komplecie i więcej nam nie trzeba

jak większość głosuję za wątkiem zamkniętym tylko dla zdjęć naszych potomków
ehhhh, nawet fryzjer i zmiana fryza nie poprawiła mi nastroju....
a tycie mam gdzieś, bo nie mam dla kogo starać się.... zresztą jeśli miałabym jeszcze ufać jego słowom (zawsze twierdził, że uwielbia kobiety w ciąży, że nie moze się doczekać "naszej" ciąży itd itp - no comments)to nie przeszkadza mu trochę więcej ciałka do kochania... z rozstepami będę walczyć "po", bo tak czułam, ze mimo smarowania wylezą... mnie najbardziej brakuje MOICH PRZEDCIĄŻOWYCH DŻINSÓW:-

-

-(A wątpię żebym w nie wlazła "po", bo biodra z 88cm na 100cm prawie wskoczyły i dooooooooooopa (dosłownie i w przenośni

) ale jakby trochę z tych kształtów zostało to niekoniecznie bym płakała... tylko celludrań i tłuszcz z ud A SIO!!!