No nieciekawe te sprawy rodzinne... Ja jestem wychowana w domu w którym mama tez nie gotowała, tzn jak byłam bardzo mała to tak, potem coś "domowego" podrzucały babcie ale tradycyjnych domowych obiadów w wydaniu mamy to ja nie pamiętam bo miała i ma taka pracę, która na to nie pozwalała, jestem więc przyzwyczajona do tego ze kazdy do jedzenia robi sobie co chce i kiedy chce i u nas jest bardzo podobnie - jak gotujemy to raczej wspólnie w ramach rozrywki i w sobote/niedziele i zazwyczaj jest tego na cały tydzień w pudełkach w lodówce lub zamrazalce, u nas z jedzeniem nigdy nie było problemu więc ciężko mi zrozumieć że o jedzenie czy miejsce w lodówce moze byc taki spór, no ale u nas raczej kazdy swoimi ścieżkami chodzi bo tylu indywidualistów że byśmy sie wyzabijali gdyby ktos komuś cos narzucał...
Mysle tak jak Alicja, zeby zrobić jeszcze jedno podejscie do rozmowy z teściami i ze powinien zacząć mąż, moze nawet sam sie do nich na tę rozmowę wybrać, bo jeśli jest jakies ewidentne "ale" do Ciebie to z nim moze mamuśka pogada. Moze niech zrobi jeszcze jedno podejscie z rozliczaniem kosztów ze będziecie dzielić bo może nagle mamuśce sie odmieniło i teraz by chciała takiego podziału rachunków a nie chce sama o tym mówić i stąd te fochy. Ciężko kobite wyczuć, ale bardzo często jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase, do tego ludzie mają niesamowitą tendencję do motania i mieszania i z prostych rzeczy robią nie wiadomo co bo nie potrafią wprost powiedzieć np "dzielmy rachunki i płaćmy wszyscy". Ja np w takiej sytuacji od początku bym nalegała na takie rozwiązanie ze wszyscy płacą nawet gdyby teściowa sie zapierała, ja bym jej grzecznie "ależ mamusiu my płacić też będziemy, przecież tu mieszkamy więc jak to tak..." i tym sposobem bym swoje przeforsowała a jakbym problem miała to co miesiąc mamuśce jakis kremik albo perfumy w ramach tych rachunków bym kupowała coby kobita nie chodziła naburmuszona. Bardzo czesto problem finansowy powoduje konflikty i mysle ze o kasę własnie tu chodzi, tylko szkoda że nie mówią tego wprost bo by sie to prosto rozwiązało zaoszczędzając wszystkim nerwów.