reklama

Październikowe Mamy 2010

Kurde dziewczyny piszę oczywiście z problemem;( Płacze non stop przez to mi brzuch twardnieje i co jakiś czas skurcze odczuwam!! Maż mnie wykończy. Przed ślubem opowiadał bajki, gadał, że ma kase na remont(czyli znowu o kase chodzi jak u małej mi) i że nie chce się bawić w kredyty. Więc ok uznałam że miło jakby nie było i co się nagle okazuje, że on na koncie ma totalne zero. Czuje że coś ukrywa, nie chce mi powiedzieć co. Mówi że na bieżąco wydawało to na obrączki to na naprawe samochodu, ale to wszystko przed czerwcem było. A odkąd mieszka u mnie to nie obchodzi go nic, pranie, jedzenie rachunki. Tyle co wydawał na paliwo i na rzeczy dla małego, ale to też nie jakoś wow bo np wózek moi rodzic kupili!! I ja już nie ma do tego siły. Nie chodzi mi już o te pieniądze tylko o prawde. Mieszkanie jest jeszcze jego rodziców, wiec moja mama znowu powiedziała, że pomoże nam oczywiście, ale chce wiedzieć na jakiej zasadzie to mieszkanie będzie męża, bo ona wyłozy na remont a tu potem ja zostane na lodzie bo jego rodzicom się coś nie spodoba. Mama mowi że trzeba myśleć na zapas jakbyśmy się rozwodzić mieli. Przecież ja go tak bardzo kocham:( Jeszcze mąż do mnie ma pretensje, że wszystko musi byc tak jak ja chce, że nie umiem iść na kompromis, że się z nim nie licze i że on na mnie liczyć nie może, ale ***** ja robie wszystko dla niego dla nas;( no kurw...a nie mam już siły. Psychicznie jestem wrakiem człowieka. Powiedziałam mu dzisiaj że nie ma co myśleć o weselu a raczej o rozwodzie. Już nie wiem co mm robić i jak się zachowywać. Za każdym razem wpadam w szał, furie. Ale nie mogę już. Żal mi tego malństwa!! Mówie mu że jestem pierwszy raz w ciązy, że powinien mnie przytulić chociażby siłą jak wpadam w szał to on mi na to czemu ja go nie przytule. Dziewczyny no ja się zabije... przepraszam Was

http://www.youtube.com/watch?v=VR31Iv7J61o&feature=related
 
Ostatnia edycja:
reklama
dagisu spokojnie. Najpierw głebokie wdechy i wydechy. Musisz ochłonąć zanim na spokojnie porozmawiacie.Jak on nie ma tej kasy na remont to i tak Twoje nerwy w tym wszystkim nie pomogą. Niech Ci wyjasni co mial na mysli kiedy mowil ze ma pieniadze na remont, a Ty sama posłuchaj mamy bo ma rację musisz sie zabezpieczyc "w razie czego". Siądzcie najlepiej z jednymi i drugimi rodzicami i spróbujcie dojsc do jakiegos kompromisu. A Twój ukochany moze powinien miec jakies zobowiazania typu rachunki czy zakupy ,zeby nauczył sie szanowac pieniadze , bo z tego co piszesz to on chyba przepuszcza pieniadze na niewiadomo co.
Musicie przede wszystkim porozmawiac na spokojnie!!!!!
 
DAGISU- spolczuje sytuacji... naprawde nieciakawa sprawa. zrob cos zeby ci wyspiewal w co zainwestowal ze nagle zrobilo sie 0! kurcze to przypomnia mi mojego bylego meza. ja pojechalam zasuwac za granice zeby posplacac drobne kredyty i drobne dlugi ktore mielismy a ten wysylal mi sms: kiedy kase slesz?? a dopiero bylam 10 dni a wiadomo kasa po miesiacu! nie zapytal nawet czy mam gdzie spac i co jesc tylko kiedy kasa. pozniej wyszlo szydlo z wora: podrobil moj podpis ze w yrazam zgode na jego kredy dotyczacy zakupu sprzetu radiowego do auta!!!! bagatelka 8000zl!!!!! nie wiem co on kupil bo nigdy tego nei widzialam i nie chcialam widziec bo jak wjechalam do PL po tym jak sie dowiedzialam ze mnei zdradzil to tylko podpisac papiery u notariusza ze nie mam nic wspolnego z nim i jego dlugami i kazalam mu sie zajac rozwodem i za niego zabulic!!!! ale cholerka 8000 zl wydac na sprzet???????? zdebilal calkiem!!! myslal ze ja sie nei dowiem i on po cichu splaci zebym sie nie skapnela.podkreslam ze to byl typ szpanera na kazdym kroku. DAGISU moze twoj maz tez wdal sie w jakis ciemny interes albo narobil dlugow gdzies o czym nei wiesz??? jak najszybciej sprostuj to. trzymam kciuki za ciebie bardzo mocno bo wiem co przezywasz .
 
Dagisu spróbuj się uspokoić i nakłonić męża do rozmowy. Powiedz czego się boisz i czego potrzebujesz. Zgadzam się z Twoją mamą, skoro mąż nie ma zapisanego tego mieszkania to ja bym się w remonty nie bawiła. Moja jedna koleżanka właśnie z powodu mieszkania ma problem z teściami (a też jest w ciąży i teście nawet chcieli ich z mieszkania wyrzucić). Druga miała problemy z mężem, który m.in. ukrywał przed nią właśnie sprawy finansowe co nie skończyło się dobrze. Najważniejsze, żebyście sobie na spokojnie porozmawiali i wszystko wyjaśnili nie robiąc sobie nawzajem wyrzutów, bo to zaostrzy sytuację.
 
dagisu co do mieszkania to powinniście dążyć żeby zostało ono przepisane na Was. Nie na syna ale na Was jako parę. Rozumiem Twoją mamę - jeśli macie włożyć pieniądze w remont i to będa Twoje pieniążki to musisz mieć jakieś zabezpieczenie. Może to nie jest romantyczne ale czasem trzeba myśleć praktycznie. Porozmawiaj z mężem na spokojnie. Że martwisz się o przyszłość, dzidziuś w drodze a Wy w proszku (mieszkanie, remont...itp) że chciałabyś wiedzieć na czym stoicie. A skoro już zbliża się dzień przyjścia na świat maleństwa to chciałabyś podzielić się z nim obowiązkami (rachunki, prace domowe...itp.) może dobrym rozwiązaniem byłoby dodatkowe konto - wspólne , na które wpłacalibyście oboje część pieniędzy i z nich płacone by były rachunki i koszty codzienne.
 
Witajcie,
wybaczcie że nie będę się rozdrabniać na poszczególne osoby, bo jakaś padnięta jestem dziś.
Za wszystkie dziewczyny mające problemy natury ginekologicznej trzymam bardzo bardzo kciuki aby wszystko wróciło do normy i dobrze się skończyło.
Jeśli chodzi o problemy natury "mój facet to świnia" to jedyne co mogę poradzić to rozmowa.... niestety ... tak prosta a zarazem tak trudna.
No a przy problemach z teściami to tylko ZAMIESZKAJCIE SAMI, to jedyny sposób, bo nawet jak się poprawi na chwilę to i tak kiedyś to wróci. My naszczęście od 5 lat mieszkami sami i nigdy przenigdy bym się nie zamieniła, chociaż wynajmujemy więc nie jest to "tani interes".

Ja po szkole rodzenia :) Było o zwiastunach porodu .... kurcze już coraz bliżej niż dalej. No i dowiedziałam się że w moim szpitalu badanie na paciorkowca jest obowiązkowe. Dowiedziałam się też że najlepiej zrobić je w 34-35 tygodniu, a że ja dopiero będę u gina w 37 tygodniu to ustaliłam z położną że sama zrobię sobie ten wymaz. Poinstruowała mnie co i jak i za tydzień skoczę sobie do szpitala z próbką, zapłacę 18zł i z głowy :) Tak że jak jeszcze nie macie zrobionego wymazu to żaden problem go sobie zrobić samemu :)

Obżarłam się naleśnikami z dżemem z owoców leśnych i bitą śmietaną. Mam jeszcze od wczoraj ziemniaki ugotowane, więc chyba zaraz podsmażę sobie w talarkach i z kwaśną śmietaną zjem mhmhmhm Matko ja będę wielorybem nim dotrę na porodówkę :)
 
Mam pytanie do Loliszy i dziewczyn, które stosują olejek ze słodkich migdałów. Odebrałam dzis z apteki taki wlasnie olejek , ale jest na nim napisane tak: :...służy jako bazowy do wymieszania z olejkami eterycznymi w celu sporządzania mieszanek do masazu i okładów" ...czyli jak i z czym mam to mieszac? hmmnnn:baffled:
 
Mam pytanie do Loliszy i dziewczyn, które stosują olejek ze słodkich migdałów. Odebrałam dzis z apteki taki wlasnie olejek , ale jest na nim napisane tak: :...służy jako bazowy do wymieszania z olejkami eterycznymi w celu sporządzania mieszanek do masazu i okładów" ...czyli jak i z czym mam to mieszac? hmmnnn:baffled:

Ja stosuję ale nie mieszam tego z niczym. Masuję tak oooo tylko olejkiem, na szkole rodzenia położna mówiła że można też kapnąć witaminę E, ale niekoniecznie :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry