Tak się zastanawiam w kwestii zasypiania. Od jakiegoś czasu mojemu Małemu się trochę "pomieszało" i już nie zasypia tak od razu. Teraz jest tak, że po kąpieli do cyca i zasypia. Ja odchodzę, ale po 10 minutach on już nie śpi, więc daje drugiego cyca, z którego zawsze jeszcze popije. I po zakończonej kolacji on jest strasznie pobudzony i nie bardzo do spania, choć ziewa. Ja go zostawiam w łóżeczku. I teraz nie wiem czy dobrze robie, bo on wierci się strasznie i trochę to trwa zanim uśnie (ale raczej w końcu sam usypia). Czy powinnam go wyjąć i nie wiem przytulić, żeby się uspokoił i wyciszył? Czy go zostawić, aż uśnie sam?
Ale fajna ta kąpiel z dzieckiem w wannie, och jak ja bym chciała mieć wannę
Edit: W sumie zdążyłam napisać tego posta, a on już śpi, więc chyba zostaniemy jednak przy samodzielnym zasypianiu w łóżeczku, póki się da. I my też od jakiegoś czasu zasypiamy z pieluszką przy buzi, wydaje mi się że to pomaga.