Dziewczyny piszę do was bo my z mężem wpadliśmy wczoraj w niezłą panikę.
Nasza mała od przyjścia ze szpitala dosłownie wisiała mi przy piersi - nie byłoby to uciążliwe gdyby wisiała około godziny dwóch ale ona potrafiła uwiesić się na 5 godzin i tak cmokać nie cmokać, ssać nie ssać. Znosiłam to dzielnie aż do czwartku. W czwartek zaczęła po każdym posiłku robić po 4 porządne kupy, koloru karmelkowatego o kwaśnym zapachu, pierdziała przy tym strasznie, przez cały dzień. Przeraziłam się a że musiałam stawić się do szpitala to pognałam i do pediatry (bez małej). Pediatra powiedziała mi że jest to jak najbardziej normalny objaw. A wczoraj to już masakra była od 7.30 rano do 13 wisiała na piersi

później poszła spać, obudziła się i dawaj znowu tyle czasu przy piersi - na koniec zaczęła strasznie płakac, brzuszek jej stwardniał ( chyba dostała kolki

) ale pewna nie jestem, masowaliśmy trochę pomogło no i co najważniejsze skapitulowaliśmy i daliśmy smoka

.
Dziewczyny powiedzcie czy ta prawdopodobna kolka, te kupy to od tego że ona prawie cały czas jadła ( pomijając fakt że cały czas karmię piersią muszę sobie pokarm odciągać bo mam go za dużo dziennie odciągam 100 ml

a Zuzia wypijała zapewne kolejne 100 ml

- Czy to mogło być przejedzenie??Jeszcze jej nie ważyliśmy ale czuje że jest cięższa. No i cały czas jej się ulewa pokarm.
Czy jej coś dolega w związku z tymi kupami i kolką, czy dobrze zrobiłam dając smoka, czy jak dałam smoka to sama się upomni o jedzenie, czy faktycznie mogła się przejadać.