• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

pilskie tegoroczne obecne i przyszłe mamusie:))

no to sto lat aniula! :-)
Asheara jak znajdę chwilę, to postaram się opisać moje wrażenia z porodówki i pobytu w szpitalu :-) póki co mały płacze, więc zmykam :-)
 
reklama
Aniula, sto lat i zdrówka ci życzę :-D:-D:-D

Asheara, niestety ja nie mam mebli do oddania i sprzedania, a wśród znajomych też nic nie słyszałam :no: Ale jeśli coś usłyszę to dam ci znać.

My robimy remont w pokoju Witka przez cały długi weekend. Chcemy odmalować ściany, zlikwidować łóżeczko, by mały mógł spać na sofce oraz zrobić mu szafę i regalik. Ciekawe czy uda nam się to wszystko zrobić przez trzy dni :baffled:
 
Aniula, przyjmij spóźnione życzenia wszystkiego najlepszego!!

Monika, super, że Witek dostał się do żłobka!! Powodzenia przy robieniu pokoju dla niego, na pewno bardzo się ucieszy ze zmian, że już jest taki "dorosły"!

Asheara, nie mam niestety mebli do oddania :-(:-(
Na wątku o Majeczce pytałaś czy jeszcze jest gdzieś jej zdjęcie - nie chciałam już tam się zagłębiać w sprawę, więc odpiszę Ci tutaj - jej zdjęcia usunęła jej Mama - ale była to prześliczna dziewczyneczka, o bardzo mądrych i pięknych oczach, o takim przejmującym spojrzeniu. Mam nadzieję, że Ona i jej również nie żyjąca Siostrzyczka czuwają nad Rodzicami, bo jej Mama Monika w lipcu ma urodzić chłopczyka - trzymam mocno kciuki za to, żeby był to zdrowy chłopczyk, bo Monika jak mało kto powinna mieć szansę na pełne radości macierzyństwo.
 
Gdzieś widziałam kiedyś, że Monika jest w ciąży, ale jakoś nie miałam okazji czytać jak ta ciąża jej idzie. Cieszę się bardzo, żę już niewiele czasu zostało jej do końca ciąży, bo to oznacza, że raczej ciąża przebiega prawidłowo. Mam nadzieję, że urodzi zdrowego chłopczyka i w końcu oboje będą mogą zaznać spokojnego rodzicielstwa. Historia Majeczki bardzo mną wstrząsnęła i jak czytałam o jej śmierci to ryczałam jak bóbr. Tak się tym przejęłam, że jak wchodziłam na ten wątek to za każdym razem ryczałam. Dlatego nie śledzę już na bieżąco losów Moniki, choć życzę jej szczerze wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim zdrowego dzieciątka.
 
U nas remont pełną parą. Wszystko z pokoju wyniesione, ubytki w ścianie poszpachlowane, sufit pomalowany ;-) Jutro mąż maluje ściany, a ja maluję futryny od kuchni, dużego pokoju i łazienki. A w sobotę i niedzielę chłopaki robią szafę i regał. Mam nadzieję, że uda nam się wyrobić. NIe wiem tylko kiedy ja to wszystko posprzątam. W niedzielę mamy odebrać Witka od teściowej. Ciekawa jestem jaka będzie jego reakcja :-) Pewnie wejdzie do pokoju i powie "Oooo!" :-D:-D:-D:-D
 
No to opisuję swoje wrażenia z porodówki i pobytu w szpitalu ;-)
Sala do porodów rodzinnych b. fajnie wyposażona – prysznic z hydromasażem, piłka i wyjątkowo wygodne łóżko-fotel ;-) mi było dane korzystać tylko z tego ostatniego, bo miałam podłączoną kroplówkę, która działała na mnie tylko gdy leżałam na lewym boku ;-) zajmowała się nami położna Alina Wasilewska (trochę się skrzywiła, gdy usłyszała, że nie chodziłam do szkoły rodzenia, ale i bez tego dałam radę ;-)) opieka i atmosfera w trakcie porodu naprawdę super :tak: nie wiem czy wspominałam, ale jednak wykryto u mnie paciorkowca :baffled: położna robiła wszystko, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia się dziecka (dostałam antybiotyk, nie przebiła pęcherza płodowego tylko czekała, aż wody same odejdą). Czułam się spokojna, bo wiedziałam, że nie bagatelizują sprawy i udało się uchronić małego przed tym świństwem :-):tak: Po porodzie trochę za szybko przenieśli mnie na oddział, ale był duży ruch w interesie, więc to pewnie z tego wynikało :-)
Pierwszą noc po porodzie wspominam fatalnie :baffled: zmęczona i obolała z trudem zajmowałam się synkiem. Niestety nocna zmiana pielęgniarek niespecjalnie miała zapał do pracy :wściekła/y:za każdym razem, gdy szłam do wc i musiałam zostawić im dziecko pod opieką, miałam wrażenie że im przeszkadzam :baffled: koleżanka z sali miała problemy z przystawianiem dziecka do piersi i „w ramach pomocy” usłyszała że to nie ich problem i musi sobie radzić sama – w domu przecież nie będzie miała pomocy :wściekła/y: na szczęście kolejne zmiany były już naprawdę super :-) na spokojnie pokazały nam jak karmić, przewijać, ubierać itp. – i to nawet bez proszenia. Dokarmiały mojego małego z butelki, co dało mi chwilę wytchnienia a ostatniej nocy zabrały na 3 godziny, żebym odpoczęła przed wyjściem do domu :-)
Faktycznie minusem szpitala są toalety i prysznice, do których czasem trzeba człapać przez pól korytarza :baffled: ale ogólne wrażenie całkiem dobre :cool2:

PS. Cegiełka za poród rodzinny – 100 zł. ;-)
Badanie na obecność paciorkowca – wymaz pobrał ginekolog w swoim gabinecie, zawiózł do szpitala a ja tylko odebrałam w szpitalu wyniki :-) koszt 20 zł :-)

mały ryczy, więc to by było na tyle :-)
 
Dziękuję Wszystkim za życzenia.
MaLea to teraz życzę dużo cierpliwości i jak najmniej problemów z karmieniem .
Ja obecnie testuję u siebie dietę bez mleczną ma to pomóc niuni na kolki i problemy z wypróżnieniem - zobaczymy czy będę efekty.

 
MaLea Jesteś wielka. Mimo wszystkich trudności udało ci się urodzić zdrowego synka :tak::-D Rozumiem, że mały nie załapał paciorkowca.
To co piszesz o pracownicach oddziału to masz rację. Dużo zależy od tego, która zmiana jest w pracy. Jedne są miłe inne mają wszystko gdzieś. Wiesz jak ty się czułaś po porodzie naturalnym jak musiałaś wstawać, przewijać i karmić Szymusia w nocy, a teraz wyobraź sobie jak musi się czuć kobieta po cesarce, która robi to samo, tylko tyle, że ma przecięte wszystkie mięśnie brzucha :baffled: Jednakże, bez względu na to jak kobieta rodziła, to i tak musi mieć wewnętrzną siłę by sprostać takiemu zadaniu jak opieka nad noworodkiem ;-)
Pozdrawiam wszystkie mamuśki z Piły :-D:-D:-D
 
Mam nadzieje,ze nie będziecie złe, że na chwilkę zakłócę Wasz forumowy spokój :sorry2:
Chciałabym Was prosić o odwiedzinki na stronce drzewka mojej córeczki Mariczki :biggrin2: a także o wpisiki na stronce.... byłybyśmy niezmiernie wdzięczne ;-)
Pozdrawiam Grudniówka 2008 Karolina ;-)

Prosimy o odwiedzinki Hipp

Z góry dziękujemy :*
 
reklama
aniula powodzenia z tą dietą :-) oby zadziała i przy okazji Cię nie wykończyła :tak:
Monika tak, młodemu udało się uniknąć paciorkowca :-) koleżanka z sali też miała to świństwo i jej mała złapała to przy porodzie :baffled: 2 dnia zabrali dziecko na inny oddział, podłączyli do kroplówki i miała spędzić tam co najmniej tydzień :-( dodatkowo przy tej infekcji traci się często wyjątkowo dużo krwi przy porodzie i tej dziewczynie musieli ją przetaczać. więc zdaję sobie sprawę, że mieliśmy z Szymkiem dużo szczęścia :-) a opieki nad maluszkiem po cc sobie nie wyobrażam :-) kobiety to jednak wyjątkowo silne i wytrzymałe bestie :tak::-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry