• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

pilskie tegoroczne obecne i przyszłe mamusie:))

Dziekuje dziewczyny za cieple slowa.

Trzymam kciuki za maluszka cass :*

Przedstawiam Zuze :]
DSC04408a.jpg

Życzę tez mimo wszystko wesołych i pogodnych świąt.
Wiary w lepsze jutro.
 
reklama
Cześć wszystkim, ja tak na szybko. Z Majką ciut lepiej, ale nadal wygląda jak mały potworek przez tą skórę. Kataru już prawie nie ma. W przyszłym roku czeka nas wizyta w klinice leczenia układu odpornościowego w Poznaniu, bo tu nie do końca wiedzą co jej jest więc leczą tylko skutki. Teraz małż siedzi z małą w szpitalu a ja lecę na szybko na kolację do teściowej i potem wracam do szpitala. Na razie powiedzieli że do poniedziałku ma być antybiotyk. W poniedziałek okaże się czy wyjdziemy. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i życzę Wesołych Świąt.
 
Hejka
I Ja wpadam z najszczerszymi życzeniami świątecznymi. Przede wszystkim zdrówka!!!!!!!!!
My mieliśmy wielkie plany na święta ale tylko zaliczyliśmy kolację u moich rodziców bo mały nam sie rozłożył tzn zapalenie jamy ustnej:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: i teraz siedzimy w domku:dry:

Cass biedna malutka i oczywiście cała wasza rodzinka że w takich chwilach musicie się rozdzielać:-(:-(

Bredzelku ulallala czyli jednak bedzie świąteczny prezencik:-p:-p:-p dawaj znać jak najszybciej!!!!!

Kliwia JESZCZE RAZ GRATULACJĘ Zuzia jest śliczniutka!!!!
Opowiadaj jak poród jak malutka:tak::tak::tak:
Ale macie radosne swięta;-)

Monika Mam nadzieję że tarz się byczysz w święta bo faktycznie będziesz miała maluszka z 2010r:-p:-p
 
kliwia - GRATULACJE!!! ZUZA PO PROSTU ŚLICZNA!!! :tak::-)
cass -o rany, nie spodziewałam się, że będzie aż tak kiepsko :-( Biedna Maja się wycierpi... oby to wszystko jak najprędzej przeszło, wracajcie do domku i niech te choróbska dadzą Wam spokój.. :no: zdrowia, zdrowia, i jeszcze raz zdrowia..
monika - trzymaj się kobieto, zaciskaj nogi i byle jeszcze chociaż 2 tygodnie :tak: a pytałam, bo chyba Cię ost widzialam - wyglada na to, ze mieszkamy blisko siebie :tak:
bredzelek - no to trzymamy kciucki!!! ;-)


no i wesołych babeczki :-D
 
Witam was w II Dzień Świąt.
Witek niestety ma wirusówkę i rozwolnienie od Wigilijnego ranka, a co za tym idzie ścisłą dietę :eek: Tyle pyszności jest do zjedzenia a on nie może tego jeść :no: Najgorzej jest wytłumaczyć mu, że jak zje ciasteczko, albo mandarynkę to będzie się czuł jeszcze gorzej :-( Całe szczęście, że takie tłumaczenie jakoś do niego dociera i aż tak nie ryczy za jedzeniem. Ufff. Ale smutny biedak chodzi. Zresztą co jakiś czas temperatura mu rośnie i jęczy, brzuszek go boli. Nie wspomnę już o odparzonej pupie :dry: Ale co się dziwić, dziecko pierwszy raz ma rozwolnienie i nie rozumie co się z nim dzieje :oo:
Mam nadzieję, że szybko mu to przejdzie. W Wigilię pojechaliśmy do moich rodziców, a wczoraj byliśmy u teściowej. Dziś siedzimy w domu. Niech dziecko sobie odpoczywa ile się da.

Cass, kurcze, ale dopadło Majeczkę :szok: Współczuję wam spędzenia świąt w szpitalu. Niech tylko to COŚ odczepi się od małej, byście mogły jak najszybciej wrócić do domu.

Kliwia, Zuzka jest na prawdę piękna!

Ashera, no popatrz. A gdzie dokładnie mieszkasz?
 
monika -mickiewicza, na krzyżówce zaraz przy przystanku autobusowym - pętla.
A ja normalnie nie wiem co Ci powiedzieć kobieto, co nie wejdę na forum to Witek chory :no: Biedulek :-(

a ja mam taką prośbę 4u, mogłabyś wkleić jakieś zdjęcie Witka? bo miniaturka jest mała, a ja go chyba nigdy nie widziałam ;-)
 
reklama
Jesuuu porod - masakra :]

W sobotę, 18go grudnia, wybraliśmy się z mężem do galerii handlowej, zobaczyć czy jest coś fajnego co moznaby złowić na posezonowej wyprzedaży. Obeszliśmy galerię w zdłuż i w szerz, zeżarliśmy wielkie lody i pomaszerowalismy na zakupy do biedronki, zrobić zapasy. Nakupowałam pomarańczy - które pod koniec ciąży jadłam po kilka sztuk dziennie - bo za jednym razem dałam radę tylko 2 zjeść - takie syte etc. Zrobiłam sobie zapas mleka do zup mlecznych i twarożkow bla bla bla.
W domu zlądowaliśmy grubo po południu, mała jak zwykle sie ruszała, bóli żadnych - tylko takie zmęczeniowe po tak długim spacerze.

Wieczorem po kąpieli poprosiłam męzulka o masaż, i tak sobie leżymy - ja już wizję wykorzystania męża po tym masażu snułam - a tu punkt 23 mała kopnęła i pękł pęcherz - było to pyknięcie, o którym tak dużo kobiet pisze. Ja w szoku, mąż w szoku - o co chodzi!
Wiec dawaj - szybko podał mi podkład który leżał obok łóżka - żebym mogła wstać, na lężao tylko troche polecialo wod. niewielka plama na łóżku została
smile.gif
mdleje.gif

Wody przezroczyste podbarwione krwia. Ja taki szok - zaczelam lekko panikowac - ze sie miala w styczniu urodzic, i ze sie boje, i w ogole co ja tu robie
mdleje.gif
mdleje.gif
i dlaczego wlasnie teraz hahah, i ze kupiłam sobie te pomarancze i ich nie zjem - te pomarancze przezywam do dzis zreszta.

No to sobie teraz myslimy tak: no i co robimy, jedziemy do spzitala czy czekamy? Stwoerdzilismy, ze w sumie i tak nocka z glowy to mozemy spedzic ja w szpitalu
krzywy.gif

Szybkie golenie pach - krocza nie golilam, mąż robil kanapki ja sie smialam i plakalam hahaha
i w 35 bylismy gotowi do szpitala. Jeszcze tylko ostatnie zdjecie przed zalozeniem kurtki i gotowi.

Zadzwonilismy po znajomego takswowkarza by nas zawiozl. podjezdzamy na IP - dzwonie i mowie ze przyjechalismy do porodu - pani otworzyla dzrwi i za chwile zeszla do nas. Zrobila na nas straszne pierwsze wrazenie - po prostu oschla bicz - jakby tam byla za kare - no z drugiej strony sie jej nie dziwie bo bylo przed 12 - pewnie myslala ze bedzie miala lajtowy dyzur haha.

Zbadala mnie, kazala sie przebrac - tetno w normie - i sie mnie pyta o skurcze - no to ja mowie ze nie czuje skur: Czy ale mi sie lekko napina brzuch - ale nie chchailo jej sie podlaczac detektora skurczy na ktg wiec wpisala ze nie ma akcji skurczowej
rolleyes.gif

Stwierdzajac brak skurczy mowi do meza - wie pan co, jesli nei ma akcji to t moze sie rozkrecac nawet 6h, po takim czasie podajemy oxytocyne, to moze pan pojedzie do domu jednak.
Ale twardo zaprotestowalismy, w koncu jak razem to razem, od poczatku do konca.

Zaprowadzila nas na porodowke, dostalismy blok zaraz przy dyzurce, zeby nie musiala za daleko biegac do mnie - a ze w takim ukladzie ja mialam daleko do wc to sie mniej liczylo
rolleyes.gif

Po lewatywie okazalo sie, ze trzeba miec swoj papier toaletowy
hahaha.gif
hahaha.gif
hahaha.gif

Choc wtedy nie bylo mi tak do smiechu, a recznikow tych zielonych dla obslugi niewiele
brzydal.gif

No to zrobilam co swoje, ale to nie byl koniec. Zaczely sie skurcze, ja pitole jaka masakra. Nie wiem na ile byly % ale dla mnie bardzo silne, choc myslalam ze mam wysoki prog bolu.
Bol sie rozchodzil na nogi, zwlaszcza prawa, i przez cala akcje skurczowo musialam ta noga machac by jakos ten bol bolal mniej - choc wcale nie bolal. No i jakos intuicyjnie rozkladalam nogi na skurczu.
Buajalam sie chwile na pilce, maz mnie trzymal za rece jak szedl skurcz i ogolnie byl bardzo pomocny.
Najbardziej pod prysznicem, gdzie oboje w pewnym momencie zasnelismy - on tryzmajac prysznic skierowany w moja strone a ja siedzac na krzeselku i trzymajac sie uchwytow.
Pod prysznicem siedzialam do samego konca. o 5 nad ranem przyszla polozna spraedzic co i jak - maz mowi ze sie zonie chce siku ale nie chce leciec - [ a ja slyszalam ze pelny pecherz moze wstryzmywac akcje
mdleje.gif
wiec bardzo hcialam to siku zrobic] A polozna na to no to juz parte sa - ja mowie jakie parte, nie mam parcia na stolec, a takie skurcze to ja mam od onajmniej 3 w nocy - no to kazala mi sie polozyc do zbadania.
KTG malej ok, rozwarcie na 8cm
mdleje.gif

Nie pamietam czy w tym momencie czy wczesniej, ale chyba mi masowala szyjke i to podczas skurczu - ojjj ale sie darlam, bo bolalo nieziemsko
brzydal.gif

No i jak usiadlam na fotel to ona zaczela sie szykowac te wszytskie przybory wyciagac etc.
Nie pamietam ile skurczy bylo zanim mala si pojawila na swiecie - ale nie byly za czeste i musielismy czekac na nie - ja wtedy opadalam z sil bo bolalo jak mala 'utknieta w kanale' Polozna starala sie by obylo sie bez naciecia, bo ladnie mi to parcie szlo - choc mialam paikowy zanik oddechu - jak ja to nazwalam, po dwoch parciach nie moglam zlapac tchu, az mnie przepona bolala. Do tego uciekalam troche posladkami i sie mala cofala wtedy ehhhhh
Maz sie cieszyl i mowi ze widac juz wloski, polozna dwa razy chciala bym dotkenla glowki - czym mnei wkurzyla bo ja nie chcialam, mialam lepsze rzeczy do roboty i chcialam sie skupic.
krzywy.gif

No i jak juz pol glowki bylo na swiecie, ja nie mialam sily by przec wiec mnie naciela
1_ehem.gif
i mala powoli wyszla swobodnie na swiat.
Rowno o 5.40 - od razu osikala i obkupkala mamusie - bo po co i od razu wielki jeden ryk.
biggrin.gif
Maz sie poplakal ja tez.
Waga 3460, 53cm, 10/10 Apgar

Pani zabrala meza do kacika malucha a ja rodzilam lozysko. Cale i w normie - widzialam jak je polozna oglada, bleee
I szycie
mdleje.gif
Daralma sie glowniej niz przy porodzie - niby mi jakies zniczulenie wstrzyknela ale nie wiem co to bylo za G skoro czulam wszytsko - i jeszcze ten ogromny metalowy wziernik w pochwie łojesuuuuuuuuu okropienstwo. No ale jak mi juz przyniesli mala na karmienie to bylo fajnie.
smile.gif


Mezu w kaciku maluszka pstrykal fotki - i dobrze bo uwiecznil mala na wadze - i pani by sie pomylila i wieksza wage wpisala malej - a pozniej bym musiala lezec w spzitalu d;luzej bo by niby zbyt duzo stracila na wadze, ale na szczescie bylo foto i byl dowod.
brzydal.gif

Jak juz karmilam mala to maz zasnal na krzesle - badz co badz nie spalismy rowne 24h - zjedlismy po kanapce i po 7 przyszla po nas polozna z oddzialu, zabrac nas do mojego pokoju.

A jeszzce wam napisze menu szpitalne
brzydal.gif

sniadanie:
dzien 1:
2 kromki chlebai serek kanapkowy
kawa zbozowa
zupa mleczna z ryzem

dzien 2:
2 kromki chleba
kawalatek masla
miod
kawa zbozowa

dzien3:
jajko na twardo
2 kromi chleba
kawa

obiad
dzien 1:
woda z marchewka
kawalek pieczonego i duszonego schabu, ziemniaki i sos pieczeniowy, buraczki

dzien 2:
powiedzmy ze jarzynowa zupa
kasza manna z syropem malinowym

dzien 3:
gotowany kurczak, ryz, bialy sos, szpinak - najsmaczniejszy zestawy pobytu
zupa z warzywami - mega tlusciutka od kurczaka
krzywy.gif




kolacja:
dzien 1:
2 kromki chleba, serek topiony
cwiartka malego jablka

dzien 2:
2 kromki chlea, wedlina 'blokowa' 2 liscie salaty

dzien 3:
pasta ze schabu
chleb maslo
pol malego jablka

menu 4 dnia nie pamietam, ale byl jakis pulpet z sosem na obaid heh.


Sory za tak długi opis, ale chcialam opisac w miare wszystko.

Najgorsza w szpitalu byla druga doba, gdzie mala nie spala cala noc, darla sie a do tego ciagle przy cycku - od noworodkow wtedy akurat byla najgorsza dla mnei zmiana - i po prostu tylko przyszla pigula z butelka i strzykawka by moze mala dokarmic zeby zasnela. No zasnela na 1 godzine - ja tez, i to tak twardo ze nie uslyszalam jak sie wydziera po przebudzeniu - a koelzanka z lozka obok akurat karmila, i nie mogla do mnei wstac mnie szturchnac.
Rano o 7 mialam juz wszytskiego dosc i plakalam nad mala, ale przyszla nowa zmiana - polozna [ktora sie przeciez tym nie zajmuje] wziela mala na rece - ta sie od razu uspokoila, i za chwile kazala mi przystawic by spraedzic czy mala dobrze sie przysysa - tragedii nie bylo ale musialam skorygowac troche przystawianie.
Najgorsze wtym wszytskim jest to - ze u malej stwierdzono niby taą sapkę i nie dość ze oddycha jak stary kon do to tego 'chrapie' jak sie denerwuje albo placze. Wiec sobie wypobrazcie jaka byla masakra jak sie darla w nocy.
Koniec koncow okazalo sie ze tej nocy chyba jakies przesilenie musialo byc [pelnia?] bo wiekszosc maluchow byla niespokojna
brzydal.gif



Za bledy przepraszam.



Musialam pozyczyc laktator elektryczny, bo mam takie strupy na sutkach, ze tylko regulowana predkosc ich nie zrywa i nie boli. Ale odciagam tylko 50ml z obu piersi!! porazka :(
Wczoraj wypilam juz herbatke na laktacje, to mnie poki co przeczyscilo po niej.
A dzis mala w nocy dostala modyfikowane i spala po nim 4 h :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry