Jesuuu porod - masakra :]
W sobotę, 18go grudnia, wybraliśmy się z mężem do galerii handlowej, zobaczyć czy jest coś fajnego co moznaby złowić na posezonowej wyprzedaży. Obeszliśmy galerię w zdłuż i w szerz, zeżarliśmy wielkie lody i pomaszerowalismy na zakupy do biedronki, zrobić zapasy. Nakupowałam pomarańczy - które pod koniec ciąży jadłam po kilka sztuk dziennie - bo za jednym razem dałam radę tylko 2 zjeść - takie syte etc. Zrobiłam sobie zapas mleka do zup mlecznych i twarożkow bla bla bla.
W domu zlądowaliśmy grubo po południu, mała jak zwykle sie ruszała, bóli żadnych - tylko takie zmęczeniowe po tak długim spacerze.
Wieczorem po kąpieli poprosiłam męzulka o masaż, i tak sobie leżymy - ja już wizję wykorzystania męża po tym masażu snułam - a tu punkt 23 mała kopnęła i pękł pęcherz - było to pyknięcie, o którym tak dużo kobiet pisze. Ja w szoku, mąż w szoku - o co chodzi!
Wiec dawaj - szybko podał mi podkład który leżał obok łóżka - żebym mogła wstać, na lężao tylko troche polecialo wod. niewielka plama na łóżku została
Wody przezroczyste podbarwione krwia. Ja taki szok - zaczelam lekko panikowac - ze sie miala w styczniu urodzic, i ze sie boje, i w ogole co ja tu robie
i dlaczego wlasnie teraz hahah, i ze kupiłam sobie te pomarancze i ich nie zjem - te pomarancze przezywam do dzis zreszta.
No to sobie teraz myslimy tak: no i co robimy, jedziemy do spzitala czy czekamy? Stwoerdzilismy, ze w sumie i tak nocka z glowy to mozemy spedzic ja w szpitalu
Szybkie golenie pach - krocza nie golilam, mąż robil kanapki ja sie smialam i plakalam hahaha
i w 35 bylismy gotowi do szpitala. Jeszcze tylko ostatnie zdjecie przed zalozeniem kurtki i gotowi.
Zadzwonilismy po znajomego takswowkarza by nas zawiozl. podjezdzamy na IP - dzwonie i mowie ze przyjechalismy do porodu - pani otworzyla dzrwi i za chwile zeszla do nas. Zrobila na nas straszne pierwsze wrazenie - po prostu oschla bicz - jakby tam byla za kare - no z drugiej strony sie jej nie dziwie bo bylo przed 12 - pewnie myslala ze bedzie miala lajtowy dyzur haha.
Zbadala mnie, kazala sie przebrac - tetno w normie - i sie mnie pyta o skurcze - no to ja mowie ze nie czuje skur: Czy ale mi sie lekko napina brzuch - ale nie chchailo jej sie podlaczac detektora skurczy na ktg wiec wpisala ze nie ma akcji skurczowej
Stwierdzajac brak skurczy mowi do meza - wie pan co, jesli nei ma akcji to t moze sie rozkrecac nawet 6h, po takim czasie podajemy oxytocyne, to moze pan pojedzie do domu jednak.
Ale twardo zaprotestowalismy, w koncu jak razem to razem, od poczatku do konca.
Zaprowadzila nas na porodowke, dostalismy blok zaraz przy dyzurce, zeby nie musiala za daleko biegac do mnie - a ze w takim ukladzie ja mialam daleko do wc to sie mniej liczylo
Po lewatywie okazalo sie, ze trzeba miec swoj papier toaletowy
Choc wtedy nie bylo mi tak do smiechu, a recznikow tych zielonych dla obslugi niewiele
No to zrobilam co swoje, ale to nie byl koniec. Zaczely sie skurcze, ja pitole jaka masakra. Nie wiem na ile byly % ale dla mnie bardzo silne, choc myslalam ze mam wysoki prog bolu.
Bol sie rozchodzil na nogi, zwlaszcza prawa, i przez cala akcje skurczowo musialam ta noga machac by jakos ten bol bolal mniej - choc wcale nie bolal. No i jakos intuicyjnie rozkladalam nogi na skurczu.
Buajalam sie chwile na pilce, maz mnie trzymal za rece jak szedl skurcz i ogolnie byl bardzo pomocny.
Najbardziej pod prysznicem, gdzie oboje w pewnym momencie zasnelismy - on tryzmajac prysznic skierowany w moja strone a ja siedzac na krzeselku i trzymajac sie uchwytow.
Pod prysznicem siedzialam do samego konca. o 5 nad ranem przyszla polozna spraedzic co i jak - maz mowi ze sie zonie chce siku ale nie chce leciec - [ a ja slyszalam ze pelny pecherz moze wstryzmywac akcje
wiec bardzo hcialam to siku zrobic] A polozna na to no to juz parte sa - ja mowie jakie parte, nie mam parcia na stolec, a takie skurcze to ja mam od onajmniej 3 w nocy - no to kazala mi sie polozyc do zbadania.
KTG malej ok, rozwarcie na 8cm
Nie pamietam czy w tym momencie czy wczesniej, ale chyba mi masowala szyjke i to podczas skurczu - ojjj ale sie darlam, bo bolalo nieziemsko
No i jak usiadlam na fotel to ona zaczela sie szykowac te wszytskie przybory wyciagac etc.
Nie pamietam ile skurczy bylo zanim mala si pojawila na swiecie - ale nie byly za czeste i musielismy czekac na nie - ja wtedy opadalam z sil bo bolalo jak mala 'utknieta w kanale' Polozna starala sie by obylo sie bez naciecia, bo ladnie mi to parcie szlo - choc mialam paikowy zanik oddechu - jak ja to nazwalam, po dwoch parciach nie moglam zlapac tchu, az mnie przepona bolala. Do tego uciekalam troche posladkami i sie mala cofala wtedy ehhhhh
Maz sie cieszyl i mowi ze widac juz wloski, polozna dwa razy chciala bym dotkenla glowki - czym mnei wkurzyla bo ja nie chcialam, mialam lepsze rzeczy do roboty i chcialam sie skupic.
No i jak juz pol glowki bylo na swiecie, ja nie mialam sily by przec wiec mnie naciela
i mala powoli wyszla swobodnie na swiat.
Rowno o 5.40 - od razu osikala i obkupkala mamusie - bo po co i od razu wielki jeden ryk.
Maz sie poplakal ja tez.
Waga 3460, 53cm, 10/10 Apgar
Pani zabrala meza do kacika malucha a ja rodzilam lozysko. Cale i w normie - widzialam jak je polozna oglada, bleee
I szycie
Daralma sie glowniej niz przy porodzie - niby mi jakies zniczulenie wstrzyknela ale nie wiem co to bylo za G skoro czulam wszytsko - i jeszcze ten ogromny metalowy wziernik w pochwie łojesuuuuuuuuu okropienstwo. No ale jak mi juz przyniesli mala na karmienie to bylo fajnie.
Mezu w kaciku maluszka pstrykal fotki - i dobrze bo uwiecznil mala na wadze - i pani by sie pomylila i wieksza wage wpisala malej - a pozniej bym musiala lezec w spzitalu d;luzej bo by niby zbyt duzo stracila na wadze, ale na szczescie bylo foto i byl dowod.
Jak juz karmilam mala to maz zasnal na krzesle - badz co badz nie spalismy rowne 24h - zjedlismy po kanapce i po 7 przyszla po nas polozna z oddzialu, zabrac nas do mojego pokoju.
A jeszzce wam napisze menu szpitalne
sniadanie:
dzien 1:
2 kromki chlebai serek kanapkowy
kawa zbozowa
zupa mleczna z ryzem
dzien 2:
2 kromki chleba
kawalatek masla
miod
kawa zbozowa
dzien3:
jajko na twardo
2 kromi chleba
kawa
obiad
dzien 1:
woda z marchewka
kawalek pieczonego i duszonego schabu, ziemniaki i sos pieczeniowy, buraczki
dzien 2:
powiedzmy ze jarzynowa zupa
kasza manna z syropem malinowym
dzien 3:
gotowany kurczak, ryz, bialy sos, szpinak - najsmaczniejszy zestawy pobytu
zupa z warzywami - mega tlusciutka od kurczaka
kolacja:
dzien 1:
2 kromki chleba, serek topiony
cwiartka malego jablka
dzien 2:
2 kromki chlea, wedlina 'blokowa' 2 liscie salaty
dzien 3:
pasta ze schabu
chleb maslo
pol malego jablka
menu 4 dnia nie pamietam, ale byl jakis pulpet z sosem na obaid heh.
Sory za tak długi opis, ale chcialam opisac w miare wszystko.
Najgorsza w szpitalu byla druga doba, gdzie mala nie spala cala noc, darla sie a do tego ciagle przy cycku - od noworodkow wtedy akurat byla najgorsza dla mnei zmiana - i po prostu tylko przyszla pigula z butelka i strzykawka by moze mala dokarmic zeby zasnela. No zasnela na 1 godzine - ja tez, i to tak twardo ze nie uslyszalam jak sie wydziera po przebudzeniu - a koelzanka z lozka obok akurat karmila, i nie mogla do mnei wstac mnie szturchnac.
Rano o 7 mialam juz wszytskiego dosc i plakalam nad mala, ale przyszla nowa zmiana - polozna [ktora sie przeciez tym nie zajmuje] wziela mala na rece - ta sie od razu uspokoila, i za chwile kazala mi przystawic by spraedzic czy mala dobrze sie przysysa - tragedii nie bylo ale musialam skorygowac troche przystawianie.
Najgorsze wtym wszytskim jest to - ze u malej stwierdzono niby taą sapkę i nie dość ze oddycha jak stary kon do to tego 'chrapie' jak sie denerwuje albo placze. Wiec sobie wypobrazcie jaka byla masakra jak sie darla w nocy.
Koniec koncow okazalo sie ze tej nocy chyba jakies przesilenie musialo byc [pelnia?] bo wiekszosc maluchow byla niespokojna
Za bledy przepraszam.
Musialam pozyczyc laktator elektryczny, bo mam takie strupy na sutkach, ze tylko regulowana predkosc ich nie zrywa i nie boli. Ale odciagam tylko 50ml z obu piersi!! porazka
Wczoraj wypilam juz herbatke na laktacje, to mnie poki co przeczyscilo po niej.
A dzis mala w nocy dostala modyfikowane i spala po nim 4 h
