cass
Fanka BB :)
ja smaruję całą emolium, a na odparzenia sudocrem na zmianę z bepanthenem.
Monika, a może chcesz spróbować Delicol? zostały mi te krople mogę Ci dać, to są krople na nietolerancję laktozy. Nasza majka wymiotowała po espumisanie, może spróbuj innych kropelek albo wody koperkowej dostępnej w aptece. Nam pomógł również probiotyk-Lakcid 1 ampułka dziennie.
Co do chrzcin, to robimy u rodziców w domu na Zielonej, policzyliśmy wszystko i wyszło taniej. Jedzenie robimy sami a ciasta i tort mamy zamowione u pani kucharki z przedszkola Zuzanki :-) Poza tym przez te choroby Majki nie wiedzieliśmy kiedy będą chrzciny a lokal trzeba rezerwować wcześniej. Co do lokalu to mama polacała mi Stary Młyn na niepodległości, niedrogo i dobre jedzenie. Niestety co do cen nie orientuję się.
Monika, a może chcesz spróbować Delicol? zostały mi te krople mogę Ci dać, to są krople na nietolerancję laktozy. Nasza majka wymiotowała po espumisanie, może spróbuj innych kropelek albo wody koperkowej dostępnej w aptece. Nam pomógł również probiotyk-Lakcid 1 ampułka dziennie.
Co do chrzcin, to robimy u rodziców w domu na Zielonej, policzyliśmy wszystko i wyszło taniej. Jedzenie robimy sami a ciasta i tort mamy zamowione u pani kucharki z przedszkola Zuzanki :-) Poza tym przez te choroby Majki nie wiedzieliśmy kiedy będą chrzciny a lokal trzeba rezerwować wcześniej. Co do lokalu to mama polacała mi Stary Młyn na niepodległości, niedrogo i dobre jedzenie. Niestety co do cen nie orientuję się.
To samo dzieje się po nivea i sudocremie. Muszę wypróbować jeszcze linomag i ten puder
Dzięki.
Z tego powodu chrzciny pewnie zrobimy w drugiej połowie maja. Czerwiec odpada gdyż mężuś będzie miał sesję 


Potoczyło się szybko, we wtorek badania Miłosza. W środę miałam go oddać o 7,30 na czczo. Nie jadł od 4,00 i jakoś udało nam się dotrwać bez krzyku. W środę oddałam Miłosza na całą dobę. Nawet nie chcę mówić, pamiętać i wspominać co ja wtedy przeżywałam. Płakałam a i M. uronił łzę. Baliśmy się okrutnie. Po 13,00 dzwoniliśmy i wszystko poszło dobrze. Dowoziłam mleczko. W czwartek rano zobaczyłam dziecko i cały strach minął. Musiałam zostać z nim w szpitalu do piątku. Wszystko skończyło się super, Miłosz nie drze się już w niebogłosy, ma 3 szwy, ale już nie cierpi. Szpital naprawdę najwyższej jakości. Obym nie musiała jednak tam wracać.