Już jestem i zdaję relacje..wczoraj juz nie miałam siły siadać do kompa. Trochę się zeszło na USG, kurcze, co to za paranoja wszystkch umawiać na 18 ???Eee..chyba zmienię miejsce USG, bo nie dość że drogo, to jeszcze tyle trwa..No chyba że następnym razem wybiorę się na godziny popołudniowe.Tak się więc zeszło do po 20. Koszmar.
Nooo...ale USG nabawiło optymizmem. Dzdzi (widać) ma ponad 6 tygoni. Termin gin wyznaczyła na 23 października (choć waha się miedzy 21-26 wiec to chyba wypadkowa) Serducho bije..Cudowny szkrabek 0,35 cm (ale duży) udokumentowane zdjęcie do pierwszego albumu oczywiście jest

Teraz jestem w pracy wiec w domku zamieszczę.
No i niestety wczoraj nie udało mi sie jeszcze zdążyć do mojej pani gin, aby umówić szczegóły (cos tam na opisie jest napisane o jakieś małej torbieli z lewej strony)uff..mała nadżerka teraz mała torbiel. Mam nadzieje ze to nie wpłynie negatywnie na dzidzi. Ale postanowiłam tak jak radzicie na zwolnienie. Dzis jakos spiknę się z panią gin, wezmę zwolnienie (na razie na pare tygodni a potem zobaczymy) No a w weekend mam szkolenie w firmie, myślę ze to bedzie dobry moment powiedzieć o dzidzi, dać zwolnienie. Wolę to powiedzieć ja, a nie ploteczki (wiecie jakie czasem są babeczki) troche się obawiam tego spotkania..No ale będę silna-dla dzidzi wszystko co najlepsze.
No a dziś moje mdłości się mocno nasilają..ale to dobry znak

Następne USG za 6 tygoni (hmm..może już da się zrobić 4D i męzuś bedzie mogł patrzyć na meleństwo razem ze mną, bez krępowania się (zle byl ekran zlokalizowany, tak jakoś woleliśmy oboje aby zaczekał) potem oczywiście oglądał zdjęcia z każdej stronki, hih..chyba wypatrywał czy chłopczyk (no wiecie, przedłużenie rodu, jakoś ostatnio same dziewczynki się rodziły, mąż też już ma córcie 18latkę (która notabene ogromnie się cieszy że bedzie miala wieksze rodzeństwo, już pytała kto będze chrzestną) No ale oczywiscie męzuś też bedzie sie cieszył na córcię (i chyba to podpowiada serducho, mi jakos też) Najważniejsze aby zdrowe było, nie ważne co. Mężuś już wita brzuszek, całuje..i mówi do niego, niesamowite uczucie.
Hmm..a dziś zadzwonię do moich dziadków. Oni jeszcze nie wiedzą, a czekają na wieści (babcia już zaraz po ślubie mówiła że na wózek to ona uzbiera pieniążki..kochana jest) A ja..coraz bardziej czuję, ze mam tą małą istotkę w sobie..Kochane..to jest przecudowne uczucie. Życzę każdemu bardzo bardzo mocno doświadczyć tego cudu