MamaLusia
Zaciekawiona BB
Witam wszystkie Aniołkowe Mamy. Niestety też jestem jedną z Was. Długo czekałam, żeby dołączyć do forum, ale muszę się wygadać.
Mojego Synka straciłam 21.01 tego roku - dokładnie w dzień babci. To był 34 tydzień ciąży. Do szpitala trafiłam z kolką nerkową. W 3 dobie pobytu w szpitalu na patologii ciąży tętno małego zanikło i niestety nie udało się go uratować. Do dzisiaj nie wiemy co się stało. I chyba ta nie wiedza jest najgorsza. Duszę się z żalu i tęsknoty za moim Synkiem. Był zaplanowanym i tak bardzo wyczekiwanym dzieckiem. Dlaczego takie rzeczy się zdarzają? Chcieliśmy tylko i aż żeby był zdrowy- czy to tak wiele?
Mojego Synka straciłam 21.01 tego roku - dokładnie w dzień babci. To był 34 tydzień ciąży. Do szpitala trafiłam z kolką nerkową. W 3 dobie pobytu w szpitalu na patologii ciąży tętno małego zanikło i niestety nie udało się go uratować. Do dzisiaj nie wiemy co się stało. I chyba ta nie wiedza jest najgorsza. Duszę się z żalu i tęsknoty za moim Synkiem. Był zaplanowanym i tak bardzo wyczekiwanym dzieckiem. Dlaczego takie rzeczy się zdarzają? Chcieliśmy tylko i aż żeby był zdrowy- czy to tak wiele?