Madzia, to jak ona w biegu wiecznie, to jak sie zajmie Marysia? Ech, z tymi babciami to juz tak jest. Moje pracuja, ale nawet sie ciesze, bo przynajmniej sama moge zostac z Marcelem.
A co do zabawiania dzieci to podzielam Twoje zdanie, im mniej zabwaek a wiecej gadajacej mamy tym lepeij. Marcel ciezko trawi tesciowa, ktora na sile chce go ciagle nosic na lezaco-bo tak mu wygodniej-akurat, albo stojaca nad nim moja mame z pincioma maskotkami i wydajaca glosne dzwieki typu "ajajajaj", "oejejejej". Ech, Magda, bedzie dobrze.