Ja dziś w ramach "ćwiczeń" wybrałam się po mój wyois ze szpitala, co jest niezłym wyczynem:
- wózek z IV piętra
- Kuba z IV piętra
- rajd do autobusu i wsiadanie
- wysiadanie
- spacerek do szpitala, tachanie wózka po schodach na górę i z góry
- hulanie po centrum (Rossman oczywiście ze schodkami)
- bieganie po sklepach z zabawkami (Piotrek szukał kart, które zbiera)
- spacerek na przystanek, wsiadanie i wysiadanie
- wypad do szkoły po pieczątki w legitymacji ubezpieczeniowej (sekretarka mi powiedziała, że gruba jestem, jakbym tego nie wiedziała
- wnoszenie Jakuba na IV piętro
- tachanie wózka na IV piętro np i już ;D ;D ;D
A ludzie aż się biją, żeby pomóc matce z wózkiem
