anzk mnie czasami dopada "dół", że za mało czasu poświęcam mojej Anii, że tak wiele mi ucieka przez to, że pracuję. Ja wychodzę o 6.30, wracam 15.30 i do zaśnięcia spędzam z córcią czas, poza tym wsystkie weekendy i święta. Początki powrotu do pracy były ciężkie Ania przez 5 miesięcy źle sypiała w nocy, czuwała, co chwilę sprawdzała czy jestem. Ciężko było mi wtedy bardzo, miałam ogromne wyrzuty sumienia, że z nią nie jestem w domu. Teraz jak nic jej nie dokucza przesypia całą noc i ja jestem spokojniejsza bardziej. Jak wracam wita mnie uśmiechnięta od ucha do ucha, to trochę łagodzi ból serca spowodowany naszą rozłąką.