Nie da się teraz wytłumaczyć czemu Maja odeszła. To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.
Jednak moim skromnym zdaniem, każde istnienie ma swój cel. Każde dziecko które się rodzi, zdrowe czy chore pojawia się na świecie nie na darmo.
Nie sposób się niezgodzić, że życie Mai było pełne cierpienia, ale też doświadczyła ogromnej miłości ze strony swoich rodziców.
Wiele z nas, osób śledzących jej walkę i modlących się o szczęśliwe zakończenie odkryło siebie na nowo, zyskało wiarę w drugiego człowieka, postanowiło zmienić coś w swoim życiu i dawać z siebie więcej innym ludziom.
Jest mi tak smutno, tak bardzo wierzyłam, że Maja wyzdrowieje, że nasza wspólna modlitwa to sprawi.
Nie mogę przyjąć do wiadomości, że ją straciliśmy.
Kondolencje z głębi serca dla Moniki i Marcina.