Witaj mamuś, e-cioteczki
Kochane moje, tyle chciałabym wam powiedzieć, ale obawiam się, że w ferworze pisania tutaj, zatracę 3/4 tego co ma naprawdę sens.
Ostatni tydzień był dość kryzysowy dla mnie, achh te wspomnienia, bo niestety większość z nich nie dotyczy szczęśliwych chwil, jakie powinny wydarzyć się w życiu rocznej dziewczynki. Muszę sobie poradzić ze wspomnieniami, które wiążą się głównie z cierpieniem własnego dziecka, "życiem" w szpitalach, walką z nie zawsze ludzkim pesronelem, z wiecznym stresem, który towarzyszy przy tak chorym dziecku, z niemocą nas rodziców, gdy dziecko każdą cząstką swojego ciała woła do nas o łyk wody lub mleka, którego nie możemy mu za nic podać, ani wtedy, gdy patrzy na nas w bólu z nadzieją na to, że zaradzimy... Dlatego płaczę!
Brak Mai w moich ramionach...owszem, zasmuca mnie, ale kiedy dobry Paraklet [NT (J) 14,15 - 14,18 i 14,25-14,28 ] jednym tylko słówkiem wyciąga mnie z rozpaczy, przypomina mi o prawdzie; o tym, że miłując Pana Jezusa, powinnam się rozradować, że Maja poszła do Królestwa Jego.
Całe szczęście moje w tym, że w takich płaczliwych dniach, potrafię wreszcie dostrzec pocieszenie, jakie odnajduję w Piśmie Św, w modlitwie, w przyjaciołach, dobrych ludziach i niesamowitych osobach, ktore poznałam dzięki tej wspaniałej dziewczynce - zwłaszcza w tych, które starają się(!) i rozumieją(! )o czym teraz do Was piszę!

KubyMamo, Doris...(współcierpiący)...tak bardzo chciałabym umieć przekazać Wam przynajmniej tyle wiary, ile ja mam w sobie, choć wciąż modlę się o więcej. Byłabym przeszczęśliwa, gdybym potrafiła Wam uświadomić, że cierpienia, jakich doznajecie, są jak Krzyż Zbawienia.I tam, gdzie nie ma lekarstwa na chorobę czy ból, to jest jedynym, prawdziwym pocieszeniem. Ja w to wierzę, jest mi lżej, bo to wszystko miało sens. Zyczę, byście tak wlaśnie umiały na to spojrzeć.
Tak oto, zbieram siły, jest mi łatwiej walczyć z depresją i załamaniem, pod którym kryje się samo
Zło. Tyle się wydarzyło nie na darmo, ja to wiem, wiedzcie i Wy i nie dopuśćcie do takiej sytuacji :
Niedowiarstwo Żydów [Vt-6,17]
37 Chociaż jednak uczynił On przed nimi tak wielkie znaki, nie uwierzyli w Niego,
38 aby się spełniło słowo proroka Izajasza, który rzekł:
Panie, któż uwierzył naszemu głosowi?
A ramię Pańskie komu zostało objawione?
39 Dlatego nie mogli uwierzyć, ponieważ znów rzekł Izajasz:
40 Zaślepił ich oczy
i twardym uczynił ich serce,
żeby nie widzieli oczami
oraz nie poznali sercem i nie nawrócili się,
ażebym ich uzdrowił.
41 Tak powiedział Izajasz, ponieważ ujrzał chwałę Jego i o Nim mówił.
PS. To, co robicie dla Zosi, jej mamy oraz dla innych, to jest coś pięknego. Wreszcie internet ma lepszy przekaz
))