Hej kochane, jestem Kasiu, jestem!
Ostatnie dni upłynęły mi na spotkaniach, z dawno nie widzianymi znajomymi - połowa z nich chodzi w ciąży. Kurcze no, nawet pogłaskalam jeden brzuszek, upssss ;-):-)
Wszyscy zgodnie widzą w nas pewną siłę po stracie...O i M, nie przypuszczałam, że swoją postawą dajemy aż takie świadectwo. Ale ja wiem, że to wszystko Bóg w nas zdziałał, sama z siebie...upadłabym!
Raaaju, właśnie zrobiło się głośno za oknem, chelikopter medyczny przeleciał nad balkonem...i tutaj zaraz znajduję wspomnienia odnośnie tej maszyny w naszym życiu...ech...
Mamy piękne lato, wakacje...urlop w planach. Ja wybywam juz 3 lipca na 10 dni - rekolekcje. Także, nie martw się Kasiu, nie przepadnę w tym czasie he he.
Karolciu, w ten weekend nie dam rady na spotkanie, potem mnie nie ma, ale w połowie lipca najprawdopodobniej da radę, nie wiem jak wam pasuje.
monika3...niesamowite, bo w tę niedzielę, będziemy w NS, ale tylko na jeden dzień
Pozdrawiam Was dziewczyny, dziękuję za każdą ciepłą myśl...ona jest jak najpiękniejsza modlitwa
