Roszpunko- bujaczek fajowy.
Co do zwolnień lekarskich to zależy od każdej osobno, ale ja osobiście uważam, że zwolnienie po to by się pobyczyć w domu jest troszkę przekombinowane, chyba, że ciąża jest zagrożona albo coś w tym stylu. Chodzenie do pracy- jeśli nie jest ona zagrażająca ciąży może przyczynić sie do łatwiejszego porodu, bo jednak ciągle jesteśmy w jakimś tam ruchu- wg mojej lekarki. Ale jeśli sytuacja w pracy jest tak stresująca czy szkodliwa psychicznie to trzeba jak najszybciej z tych toksyn uciekać.

Nie można generalizować, bo przeciez każdy przypadek jest indywidualny, prawda?
asaiczka- qrcze ja chyba nie doczytałam, ale niemniej bardzo mi przykro. Trzymam kciuki by szybko się osuszyły te łzy i byś już niebawem cieszyła się malenką iskierką pod serduszkiem.
katka- czekam na wiesci o tacie. szczerze powiedziawszy sobota nie była tylko z m, ale przynajmniej bez teściowej.

mial pod opieką dwóch stazystów i to im poświęcał maksimum uwagi, więc nie tak do konca miałam go dla siebie, ale przynajmniej ta wiedźma się nie kręciła jak zwykle pod nogami. Nawet jeśli mój mąż gdzieś wyjeżdża i wraca to teściowa pędzi na skrzydlach szybko do samochodu zanim on przyjdzie do środka i zamieni ze mna słowo- pyta go wtedy czy chce coś zjeść, wypić itp. Wrrr....
piąteczka- jak mi Ciebie brakowało Tygrysku!!!!
katrinko- ja codziennie sprawdzam czy się odmeldowałaś czy szukać info o narodzinach niespodzianki

A tak a propos- masz jakieś imiona wybrane już?
a gdzie
Viola?