• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
reklama
Mama jest jeszcze zdenerwowana, bo wiadomo, że to tak szybko nie mija, tym bardziej, że jechała z małym dzieckiem :baffled: no wszystko z nimi ok, pytałam jeszcze mojego kolegę, czy wszystko z nimi było ok na pewno i powiedział, że sam te wszystkie czynności wykonywał, więc na pewno wszystko jest ok, ale sama jestem jeszcze w szoku :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 
Boogi :* ojej....takie zdarzenia zawsze powodują silny stres, bardzo współczuję, Tobie, mamie i Remisiowi, choć On może najmniej świadomy, ale przeżycie jednak było. Spokojności życzę Wam wszystkim :))


Ja się wściekłam, ale nie będę o tym pisać....zrobię sobie kilka przysiadów, odkurzę i może mi przejdzie, ale płakać mi się chce, tak bardzo jest mi przykro....
 
to po kolei.

kocurku - sto lat! wszystkiego naj!!!
:-D:-D:-D zdrowia przede wszystkim, dzieci grzecznych i szczesliwych, kotow i psow nieklopotliwych i czego tylko sobie wymarzysz! buziolki!


boogie - kurka! dobrze, ze wszyscy cali i zdrowi! rozumiem, ze dosc mocno musieli sie stuknac, ze trzeba bylo pogotowie wolac. a jak samochod? bardzo zniszczony? kurcze... zawsze cos. ;/
a co do nerwow mamy... moja kiedys potracila rowerzyste, a wlasciwie rowerzysta na nia wpadl, bo nie patrzyl. nic sie nikomu nie stalo ale karetka zabrala moja mame na pol dnia do szpitala i pod uspokajaczami lezala, mimo ze ani jej wina, ani nikomu nic. usciskaj mame mocno, niech sie nie nerwuje, juz po wszystkim i kazdemu sie moglo przytrafic.

rureczko, lil, wiolu, made - czyli rureczko + smsowe kontakty do rureczki. napiszcie jej, ze przepraszam, zem gapa. moj pl tel nie dzialal. teraz m mi znalazl w kartonach inna komorke, juz sie laduje i zaraz bede z nia w kontakcie. policzkuje sie za kare od pol godziny!


mary - sprawe Breivika chyba wszyscy w Europie znaja :( to byl jakis koszmar.

asionek - dzieki! bo juz sie balam, ze jakas opetana jestem! mysle, ze latwo mowic o rasizmie i tolerancji jak sie mieszka w kraju, ktory nie ma problemu imigrantow ze wszystkich stron swiata.



a teraz o Panu/Zosi aka Pimpulku (od Pimpusia Sadelko)bylismy dzis na wizycie z nadzieja, ze Pimpus zdrowy i pokaze co ma miedzy nogami. Zdrowy i piekny jest ale nogi skrzyzowal i udawal, ze nie wie o co chodzi i ani myslal zmienic pozycje. Zlosnik maly! dostalam kontakt do jakiego specjalistycznego miejsca gdzie mam sie zapisac na polowkowe ale oczywiscie po 16 mieli zamkniete, wiec sie nie umowilam - zadzwonie jutro. Nastepna wizyta u ginka 25 maja a 2 tyg pozniej glukoza (juz dostalam buteleczke z trunkiem do schowania do lodowki). Generalnie wszystko ok, poza tym, ze mam zadzownic jesli znowu mi krew z nosa poleci (wydawal sie jakos zaniepokojony tym pan doktor ale jednoczesnie sprawdzil od razu i wszystkie wyniki krwi mam ok, cisnienie wciaz inskie - az ciezko bylo krew pobrac).
Zdjecie pimpusia zalaczam :) szkoda, ze nie widac skrzyzowanych nozek - wygladal jakby yoge uprawial :)

Zobacz załącznik 456485
 
Ja tylko na chwilkę...

POK ludzik piękny! szkoda że nie chciał/a się pokazać.. testuje mamusię i tatusia od małego:))... ale najwżniejsze że zdrowy/a! Jeszcze się dowiecie:))

BOOGIE kurcze współczuję strasznie!! Ja to bym chyba najpierw zawału dostała a potem tuliła dziecko i nie mogłabym przestać. Dobrze że nic im się nei stało!!!! Oby mama szybko doszła do siebie.


Miłego wieczoru.
 
Rzadko kiedy proszę o cokolwiek, a już zwłaszcza moją siostrę, która od jakiegoś czasu wraz ze swoim małżonkiem ma węża w kieszeni i usilnie szukają towarzystwa BOGOLI. Kupiłam mamie ławę, bo miała taką niespecjalną, a że moja siostra ze szwagrem dysponują większym samochodem, to zapytałam, zanim zakupiłam ławę, czy mogliby ją przywieźć, podałam adres i czekałam aż się skonsultuje ze swoim mężem (bo sama decydować nigdy nie może). Wieczorem, tego samego dnia zadzwoniła i oznajmiła, że nie ma problemu. W sobotę przekazałam jej pieniądze za ławę...Mieli jechać po nią w niedzielę. W niedzielę po południu zadzwoniła, że nie dadzą rady, bo mężuś "struty", a przecież ona sama nie pojedzie, no OK, rozumiem. Umówiliśmy się na dzisiaj, i co?
Dzwoni do mnie o 16 i mówi, że nie dogadałyśmy konkretów, że mężuś sprawdził i to jest prawie 50 km...hmm, zapytałam czy jadą przez Częstochowę, bo sprawdziłam sobie na zumi i wyświetliło 13km w jedną stronę, czyli 26km w dwie strony, ale do jasnej cholery, ja się pytam CO TO JEST?! Gdzie jakaś ludzka życzliwość???
Dobra, bo się popłaczę.....to krótki opis możliwości mojej siostry......


poczku - piękny Zoś :)) Całusy :*
 
Ostatnia edycja:
reklama
made tulam...niestety z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciach:wściekła/y:. moja sis ten sam typ...Iwa wczoraj ogladala zdjecia i pytala co to za pani? wiec chyba nie musze wiecej dodawac

pok piekne zdjecie , super ze z malenstwem wszystko ok.
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry