Mama05, Maryla86, Maggy77 - dziękuję Wam za wsparcie... :*
Jak przeczytałam wiadomość od
Wisieńki to już się w ogóle rozkleiłam.

Jestem wściekło-rozżalona. I z Jej powodu i swojego. Krzyczeć mi się chce. Jeszcze jutro przyjeżdża do nas moja nie-ukochana ciotka na 3 tygodnie... Także mam kupę sprzątania. Zaraz chyba kogoś pogryzę. A jak ona się jeszcze zacznie do wszystkiego wtryniać, to wybuchnę. :/
Mężowi już nawet nie chcę mówić, że tę betę powtarzałam, bo już w sumie po tym krwawieniu przestaliśmy sobie robić nadzieję... Nie chcę dalej tego drążyć...
Wiem... powinnam myśleć pozytywnie i NIE MYŚLEĆ O TYM, jak bardzo chciałabym zajść w ciążę. Ale jak mam o tym nie myśleć i "na luzie" się starać? Nie potrafię wyłączyć tego pragnienia...
Maggy77 - dzięki za namiary na ginów, ale póki co zostanę przy tej mojej kobietce... Zobaczymy, co w czwartek mi powie.
Jeszcze u nas jest tak nienormalnie duszno, a padać chyba wcale nie zamierza. :/