Hope
podwójna mama :-)
Hope - a jaka była szansa że moja siostra się z tym urodzi? Też bliska zeru a jest karłem. A że ja mam wadliwy gen to wiem na 100%, że M go ma na 75% bo gdzieś w przeszłości występowały osoby o max wzroście 120-140cm tylko kiedyś to był po prostu niski wzrost. Sprawa wygląda tylko tak że oboje możemy mieć na 100% wadliwy gen a mieć zdrowe dziecko - nie musi być chore. A skoro moja siostra miała pecha urodzić się karłem - moje dzieci też mają taką samą szansę. Dlatego wybacz ale wiem że mam się czego obawiać. I skoro lekarze z centrum zdrowia dziecka kazali mi badać moje dzieci to ja to wolę zrobić.
:-)
A wlaśnie dzisiaj oglądałam dokument na ten temat, jak za zamówienie :-) Dobrze, że się badacie, gdy jest się w grupie ryzyka, powinno się jak najbardziej. Zastanawia mnie tylko czy skoro osoby obarczone dziedzicznie pewnymi chorobami, np. rakiem, są objęte programem, badane, wycina się im profilaktycznie znamiona itd. czy podobnie nie działa w przypadku chorób powstających w połączeniu dwóch nosicieli, czyli rodziców? Czy badania genetyczne nie są wtedy refundowane z urzędu/rozpędu? Jak mukowiscydoza itp?
A wracając do dokumentu, przykład obejmował kilka rodzin. Omawiano kilka typów karłowatości w rodzinach karłowatych i zdrowych. W przypadku małżeństw mieszanych z karłowatością w połowie przypadków dzieci dziedziczyły ten gen, u rodzin zdrowych wielodzietnych tylko jedno dziecko było chore. To daje nadzieję

Pozdrawiam wszystkie Panie wieczornie :-)

