reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Musia ja się dowiedziałam, że moja "eks" przyjaciółka pracuje w agencji kiedy była w 4 miesiącu ciąży z drugim dzieckiem... :sad: I okazało się, że pracuje tak od 2 lat, a przez ten czas mnie okłamywała... Próbowałam rozmawiać, przekonywać, nic to nie dawało jednak... I przestała "pracować" na miesiąc przed porodem... Wyobrażasz to sobie?!? Dla mnie nie do pojęcia jest ta praca sama w sobie, a do tego jeszcze w ciąży? narażając swoje dziecko?... Dlatego to właśnie dłuuuga historia, mocno patologicznej osobowości... Brak słów, jedyne dobre, że dzidziuś urodził się zdrowy i o czasie...

Myślę, że jako przyjaciółka, jeśli chciałabyś jej pomóc na przykład rozmawiając z nią, powinnaś być przede wszystkim szczera i... nie szufladkować, ale zaznaczyć, że widzisz jakieś dziwne zachowanie i martwi Cię, czy przyjaciółka nie ma problemu jakiegoś, o którym chciałaby porozmawiać... Zatroszcz się najpierw, nie oceniaj jej zachowania, tylko zaznacz, że się martwisz... Może się wygada :*
 
reklama
seergevna no to nieciekawa historia z ta przyjaciółką :( Najgorsze tylko to, ze wlasnie dziecko narazala. Dla mnie tez ta praca jest nie do pomyslenia. Nie mogłabym żyć "na dwie twarze". Przykro że tak wyszło:no:

Dzieki za radę kochana :* Muszę z nia pogadac, bo nie chce zeby sie wpakowala w klopoty. Może jej się to nie spodoba - trudno. Ale w koncu - mam nadzieje- zrozumie.
 
Oj, nawymyślała... Powywracała parę razy kota ogonem... Ale powtarzam, teraz to JEJ problem, nie mój...

Tylko szkoda, że nie mam nikogo bliskiego obok, komu mogłabym się szczerze zwierzyć z planowania dzidziusia, ze starań, z problemów i smutków... Brak mi bliskiej duszyczki obok, takiej, z którą można napić się kawy w jesienny deszczowy wieczór... :dry: No ale lepiej mieć ZWYKŁYCH ZNAJOMYCH niż FAŁSZYWYCH PRZYJACIÓŁ...

No i mam Was na BB, oczywiście :laugh2:

mam podobną sytuację :(

uiekam dziewczynki
miłej nocki
 
Majqa, Monisia - spokojnej nocki :tak: szczypaweczki :laugh2:

Musia - nie ważne, może być zła, ale sama powiedz, od czego są przyjaciele?.. To chyba oczywiste, że się martwisz i chcialabyś się upewnić, czy wszystko w porządku i ewentualnie jak możesz pomóc... :tak:
 
U mnie zazwyczaj bywało tak, że byli "na dobre" a w chwilach "na złe" nie było ich wcale... Najczęściej nie mieli czasu, jakieś ciotki czy wujkowie co 2 dzień imieniny wyprawiali, natłok szkoleń w pracy - jednym słowem ściemnianie na potęgę :dry:
 
U mnie niestety też:hmm: Chociaż ja ze wszystkich sił starałam się być ok, to zawsze oni mieli jakies wymówki.
Ekstremalna sytuacja:
To było jak jeszcze Adriana dopiero poznawałam. Był jakiś problem, chyba Adrian mnie wtedy zostawił to zadzwoniłam do przyjaciółki wygadac się, wypłakać, wiec opowiadam jej zdarzenie. A ona w którymś momencie przerywa mi w polowie zdania mówiąc mi ze nie ma co na siebie na jutro wlozyc.:baffled::-(
 
reklama
Takich przykładów jak Twój też mam mnóstwo w swoim życiu... I sama ich doświadczyłam też nie mało... Swoją drogą, strasznie, ale to STRASZNIE nie lubię, kiedy rozmawiam z kimś i ta osoba nagle właśnie na przykład odpowiada komuś innemu kto jest obok, albo zamienia kilka zdań z kimś innym w trakcie mojego "wywnętrzniania się"... No szlag człowieka może trafić, mam w takich sytuacjach wrażenie, jakbym w ogóle była jakimś piątym kołem u wozu albo rozmówczynią "na doczepkę", bo inni są ważniejsi... :dry: :confused:

Ale zazwyczaj w takich chwilach po prostu milknę, a kiedy po 2 czy 3 sekundach rozmówca otrzeźwieje i stwierdzi: "no kontynuuj... Czemu nic nie mówisz?"... stwierdzam tylko "wiesz, bo zrozumiałam, że to czym Cię próbowałam zainteresować/porozmawiać z Tobą na dany temat nie jest tak naprawdę ważne. Nie krępuj się, już ci nie przerywam rozmowy z...(tutaj wstawiam imię tego, z kim ta osoba rozmawiała)." ...

Smutne jest to, że większość ludzi nie łapie tej aluzji... :confused:
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry