dziękuje :-) jakoś się trzymam ale szczerze mówiąc myślę o dziecku non stop czy jestem w pracy czy w domu i posmutniałam strasznie odkąd się bezskutecznie staramy, mój mąż już ma schizy że on coś źle robi że już mi na nim nie zależ, ale nic mnie nie cieszy tak na max jak kiedyś. Jaszcze 2 lata temu nie chciałam słyszeć o dziecku wierzyłam ze samorealizacja przyniesie mi największą satysfakcje .. nic tak mylnego jak te moje pitolenie:-( az jestem zła na siebie za to co gadałam. Na złość obok mnie panuje epidemia ciąż i każdy pyta i pyta kiedy my...Już mi się nie chce odpowiadać najchętniej bym pogryzła takich ciekawskich. Dziewszyny co wy przerobiłyście za leki czy którejś z was clo pomugł? czy to że owul. się pojawiła po clo to może mnie nastrajać pozytywnie czy mam sobie nie robić nadziei

