Hej kobietki!
Ja swój plan dnia wykonałam, psy cały dzień w ogrodzie brykaly. Teraz chrupią karmę i zaraz pewnie będa chrapaly
Wiola, Sol - my to chyba z jednej gliny ulepione ha ha ha
Sol jak czytałam Twój post to normalnie jakbyś mnie i moją rodzinę opisywała. Ja mam starszą o 3,5 roku siostrę. Ciuchy zawsze nosiłam po niej. ona miała 18-tkę, miała studniówkę - ja nie, bo szkoda na to było pieniędzy. Ona dostała mieszkanie (w tym wkład był z mojej książeczki mieszkaniowej, ale to historia do opowiadania przy butelce wina i jak dzieci pojda spać

). Mieszkanie rodzice jej wyposażyli, kupili samochód ktory rozpierdzieliła, ale dostała drugi. Pokłóciłysmy sie jakieś 5 lat temu i do tej pory się nie odzywamy do siebie. Wtedy bylam juz rok z moim obecnym mężem, ktory chcial wszystko załagodzić i nas pogodzić, a w oczach mojej rodziny wyszedł na drania. Bylismy z niczym. wynajmowalismy mieszkanie, gdzie pewnego dnia nie stać nas na nie było. Oboje w pewnym momencie bylismy bez pracy i zastanawialiśmy się czy kupić kilka bułek czy chleb. Moi rodzice tez sie na mnie wyparli i szlag mnie trafiał, jak co chwile dowiaduje się od znajomych co to jej rodzice nowego nie kupili. Ona nie ma dzieci z własnego wyboru. swojego byłego tez potraktowała jak szmatę. Ale dobrze, ze sie od niej uwolnił, bo fajny z niego gość.
zaczęlismy stawać na nogi, zaczęło sie układać, a ich szlag trafiał, ze zaczyna nam się powodzić, że się kochamy i nic nie może zniszczyć naszej miłości. Więc zaczęli kłaść nam kłody pod nogi. Mój ojciec narobił długów na moje nazwisko, które musieliśmy spłacać. Później moja rodzina siłą mnie wymeldowała z mieszkania i nie mogłam podjąć żadnej pracy

Wiele łez wylałam, ale miałam przy sobie mojego M, który zawsze mnie wspierał i po każdej takiej akcji tylko dodawało nam to sił zeby sie nie poddawać.
Nikt z mojej rodziny nawet nie przyszedł na nasz ślub cywilny, poza moim chrzestnym.
I co? dalismy radę. Kupilismy dom, mamy pracę, ja skończyłam politechnikę i teraz wyczekujemy potomka

Pół roku temu mój M poprosił mnie żebym odzyskała kontakt z matką (bo prosiła o to). Oni w międzyczasie sie rozwiedli. nic dziwnego. Mój ojciec był i jest alkoholikiem, zdradzał moja matkę odkąd pamiętam i wieczne kłótnie były w domu. a ja marzyłam aby w końcu się stamtąd wyprowadzić.
Moja matka jak na spowiedzi, przepraszala mnie za wszystko. oddała moje pieniądze z książeczki mieszkaniowej i teraz widze że bardzo sie stara aby to wszystko nadrobić. Ponoć moja siostra rozpowiadała, ze mój M jest dealerem narkotyków buahahahahahahahah chwytała się dosłownie wszystkiego zeby rozpieprzyc mi zycie. tylko dlaczego??? Miała przecież wszystko, wszystko ona dostawała. zawsze szantarzowała rodziców jak czegoś chciała. Teraz razem z ojcem próbuja zrujnowac jej życie.
Nawet się cieszę, że zaczęłam z nią rozmawiać. Mieszkamy od siebie w bezpiecznej odległości

ale na tyle blisko, żeby w każdej chwili wpaść do siebie na obiadek
Dlatego WIOLA, nie przejmuj sie tym co mówią inni! Masz swojego M i to on powinien być dla ciebie najwazniejszy i z jego zdaniem powinnas sie liczyć.
Każdy ma jakies tam swoje problemy i kompleksy. Ja akurat "wagowych" nigdy nie miałam. Teraz ważę 50kg i mam oponke na brzuszku :-/ ale pewnie jak tylko zacznę dzialać w ogrodzie to znowu będe ważyc 45-46kg. Ja natomiast jestem "krótka", bo zaledwie 166cm i każdy do mnie mówi "mała". Mam haluxy (nie wiem jak sie to pisze :-/ ) i musze w końcu wybrac się na zabieg, bo wszystkie buty mi sie rozjeżdżają, ale to 3 miesiące wyjete z zycia i tak kilka lat to odkładam. Przed każda @ robia mi sie pryszcze, mam cieńkie włosy a marza mi sie grube i kręcone.
Dziewczyny, trzeba wrzucić na looz! Macie dzieciaki! największe Skarby! Doceńcie to
p.s. i kto tu esej walnął ha ha ha