hejka
nadrobilam was i mam nadzieje, ze polowy nie zapomne...
serg : kurka wodna chamstwo normalnie!!!!!!!!!!!!!! az mi sie wierzyc nie chce... walcz o swoje!
just : super wozek i buciki

i nosidlo-koszyk tez
oliwka : udanej imprezeki
rurka : brawo!!!!! na pewno sie uda i bedziesz pania mgr w sexi szpilach
mlodamamusia, just : to trzymamy kciuki za bliskie rozwiazanie
dziewczyny... nie chce psuc humorow ale u nas raczej 2 dni pod znakiem chmur na niebie...
w czwartek wieczorem naszarpalam sie z poldusiem, ktory nie chcial isc/wsiasc do wozka, wejsc do lozka i poczulam ze mnie cos "strzelilo" w brzuchu... plamien nie bylo wiec polozylam sie spac i postanowilam obserwowac rozwoj sprawy, w nocy nie bolalo ale w dzien jak wstalam, czy przy jakiejkolwiek czynnosci : chodzenie, wstawanie, siadanie, nie mowiac o PCHANIU WOZKA Z 14kg poldusiem TEZ bolalo no wiec wczoraj wieczorem jak maz wrocil zajac sie L. pojechalam na pogotowie...
ogolnie jets dobrze, z dzidzia wszystko ok, witalnosc normalna, serducho bije, lozysko sie nie odkleilo ani nic, widzialam raczki i nawet paluszki

ale ale ... bo oczywiscie jest kilka "ale"... dr powiedzial ze ten bol jets typowo z przesilenia, bardziej "miesniowy" i ze mam teraz bardzo uwazac, nie nosic, nie dziwgac duzo lezec... a jak ja mam lezec z 2,5 letnim dzieckiem sama w domu cale boze dnie????
wiec jestem bardzo podminowana i bardzo sie boje...
brzuch wciaz boli i mam ewidentne skurcze... wiec nie wiem jak to sie wszystko potoczy i chwilowo odechcialo mi sie wszystkiego....
w weekend maz zajmuje sie dzieckiem a ja leze caly dzien, ale w tygodniu juz sobie na to nie bede mogla pozwolic...