Jestem ufff...
znów grafik napięty jak baranie jaja... ja Wam mówię, jak ja nie zgubię brzucha po drodze, to cud będzie....
znów latałam po urzędach, tyle, że dzisiaj pracy... spóźniłam się 14 minut na wydawanie numerków, więc byłam strasznie zła, bo w moim stanie spóźnienie się i konieczność przełożenia tego na kolejny dzień to rosyjska ruletka, widzę ludzie lubią ze mną ostatnio pogrywać



no to poszłam z urzędu pracy do urzędu miasta, bo musiałam zapytać o zameldowanie i pesel dla Malucha i o takie dofinansowanie... kurde blaszka nie ogarniam powoli tych wszystkich dokumentów...
A jutro znów wycieczka do urzędu pracy, potem urząd miasta i finalizowanie mam nadzieję meldunku, póżniej wizyta u lekarza, a potem koleżanka ma mi przywieźć ciuszki dla Remika, a inna chce się spotkać w podobnym czasie, więc chyba strzelę mega TELEPORTA!!!!!
O ja biedny żuczek...