Syneczki3
Mama 24 godz. na dobę :D
Witam Was dziewczyny.
Pozwoliłam sobie zajrzeć do Waszego wątku nie bez powodu. Od 4 cykli staram się o dzidziusia i nic z tego. Mam już dwóch chłopców 5 latka Oliwierka i 3 latka Amadeuszka. Poprzednie dwie ciąże powstały przy pierwszym starankowym cyklu a tym razem pomimo dokładnych obserwacji cyklu nici...
Od kiedy pamiętam w każdym cyklu od 6 lat bazuje na pomiarach temperatury z której wyraźnie wynika iż okres owulacyjny ma miejsce od obecnego, kończącego się już cyklu włączyłam również testy owulacyjne bo już nie wiem czego mam się chwytać i żaden z nich nie był pozytywny więc już sama nie wiem czy wiarygodna jest temperatura czy negatywne testy. Ewidentnie się popsułam !!! Nie jedna nieprzespana noc za mną z powodu rozczarowania i rozpaczy...
Dodam że robiłam badania moczu kilka tygodni temu i wszystko w jak najlepszym porządku teraz czekam na morfologię i homnony które ostatnim razem też były w normie.
W poniedziałek idę do ginekologa z nadzieją że wyjaśni co z tą owulacją liczę na dokładne usg.
Natrafiłam ostatnio na artykuł o niepłodności wtórnej i trąbili aż oczy więdły o zapaleniu przydatków, o zrostach z nim związanych aż zaczęłam sobie wmawiać że na pewno to właśnie we mnie siedzi aż boje się tej wizyty poniedziałkowej. Strasznie boję się że nie dane nam jest cieszyć się trójką dzieci.
Jeszcze jest jedna możliwość a mianowicie problem po stronie mężczyzny ( P nie jest biologicznym ojcem synków)
Pozwoliłam sobie zajrzeć do Waszego wątku nie bez powodu. Od 4 cykli staram się o dzidziusia i nic z tego. Mam już dwóch chłopców 5 latka Oliwierka i 3 latka Amadeuszka. Poprzednie dwie ciąże powstały przy pierwszym starankowym cyklu a tym razem pomimo dokładnych obserwacji cyklu nici...
Od kiedy pamiętam w każdym cyklu od 6 lat bazuje na pomiarach temperatury z której wyraźnie wynika iż okres owulacyjny ma miejsce od obecnego, kończącego się już cyklu włączyłam również testy owulacyjne bo już nie wiem czego mam się chwytać i żaden z nich nie był pozytywny więc już sama nie wiem czy wiarygodna jest temperatura czy negatywne testy. Ewidentnie się popsułam !!! Nie jedna nieprzespana noc za mną z powodu rozczarowania i rozpaczy...
Dodam że robiłam badania moczu kilka tygodni temu i wszystko w jak najlepszym porządku teraz czekam na morfologię i homnony które ostatnim razem też były w normie.
W poniedziałek idę do ginekologa z nadzieją że wyjaśni co z tą owulacją liczę na dokładne usg.
Natrafiłam ostatnio na artykuł o niepłodności wtórnej i trąbili aż oczy więdły o zapaleniu przydatków, o zrostach z nim związanych aż zaczęłam sobie wmawiać że na pewno to właśnie we mnie siedzi aż boje się tej wizyty poniedziałkowej. Strasznie boję się że nie dane nam jest cieszyć się trójką dzieci.
Jeszcze jest jedna możliwość a mianowicie problem po stronie mężczyzny ( P nie jest biologicznym ojcem synków)