dzięki Made-no nie jest łatwo, ale to lepiej bo babcia była już w ciężkim stanie a od dwóch lat była na poziomie rozumowania dwulatka...tylko ona była taka kochana-jako pierwsza zaakceptowała mnie w rodzinie męża-zawsze jak do niej przychodziliśmy na kawkę miała kupione ciasto dla mnie

dla męża nie zawsze

i mimo swoich 80 lat zawsze zrobione paznokcie

,gdzie ja się swoich wstydziłam

, taką ją chcę pamiętac-uśmiechniętą, z siwiutką trwałą, pędzącą po mieście ze swoją laską i koleżanką u boku

żeby ją zastac w domu, pierw trzeba było się umawiac
a co do tej 6, to mówiłam że nie ma łatwo

ale efekty

, ja muszę pierw pojechac do mojej pani kręglarki i kręgosłup poprawic bo mi już bark wysiadł a potem wracam z powrotem do 6
