my bylismy dziś na szczepieniu. Jestem wściekła i załamana...
Pomijam kwestię, że czekałam w poczekalni 1,5h pomimo rejestracji na okresloną godzinę. Mała nie spała nic od rana a na rękach usnąć ostatnio nie umie więc cały czas płakała ze zmęczenia. Badała nas inna lekarka niż zwykle i wynalazła u Marysi chyba wszystkie możliwe choroby jakie jej wpadły do głowy.
Najpierw stwierdziła wzmozone napięcie mięśniowe, bo mała "jest jakaś sztywna". Marysia akurat nie chciała otworzyć piąstek choć w domu robi to chętnie, sięga po zabawki, do mojej buzi itp. No i "zdecydowanie za wcześnie przewraca się z brzuszka na plecki i odwrotnie". Zapytałam więc wielmożnej pani doktor co w związku z tym. Czy mamy iść do neurologa, czy jakoś ćwiczyć itp. na co pani doktor powiedziała, że nie... żeby tylko obserwować. Pytam więc co mam w takim razie obserwować - "no tak ogólnie".
Po chwili zobaczyła ciemieniuszkę i jak jwej powiedziałam, że ciągnie się nam od miesiąca to stwierdziła, że to na pewno alergiczne. Pytam więc dalej co w związku z tym. Czy do alergologa, czy czegoś nie jeść itp. I odpowiedź: "nie... w końcu przejdzie".
Marysia przybrałą niewiele, bo tylko 600g w miesiąc ale nie kazała mi dokarmiać. Za to stwierdziła, że nawyższy czas wprowadzić kaszki (!!!) i przeciery. Zapytałam czy to w związku ze słabym przybieraniem, ale lekarka mówi, że nie. Że po prostu w czwartym miesiącu dzieci już powinny jeść takie rzeczy. Nie skomentowałam.
Ta sama lekarka wysłała nas jakiś czas temu do kardiologa, choć inna badała nas wiele razy i zawsze wszystko było ok.
Aha, i jeszcze powiedziała, że jak dziecko jest tylko na piersi to mam podawać mu Cebian (czy jakoś tak) oprócz witaminy D. PIerwszy raz słyszę, nie wiem co to a w tym momencie byłam już tak zła że nawet nie spytałam co to i po co to. Zresztą przypuszczam, że odpowiedź byłaby taka sama jak na inne pytania czyli żadna.
Na szczepineiu mała straszliwie płakała, aż ja się poryczałam razem z nią. Ogólnie dzień tragiczny a ja nie wiem co mam z tym wszystkim teraz zrobić. SKierowania żadnego nie dostałam, nie wiem czy mam się tym martwić i to sprawdzać u innego lekarza czy po prsotu olać i "obserwować dziecko"... No szlag mnie trafi z tą polska służbą zdrowia.