Kubuś nam wczoraj narobił strachu późnym wieczorem, bo zawsze zaczynał większe szaleństwa po 23ciej a już na 100% jak sie położyłam do łozka. Wczoraj cisza, przekrecaąłm sie z boku na bok a on nic. A byla też burza (a słyszalam "bajkę" , że podczas burzy pecherze płodowe pekają) no to mimo że nie wierze w takie opowiesci to zaczełam sie bac na maxa. W końcu Piotrek zrobił mi kanapke i chcąc nie chcąc Mały musiał się ruszyć. Ale nie dawał czadu jak co dzień. Dziś już kręci się normalnie. Ale wczoraj jak sie w końc ruszył to az sie poryczałam...