reklama

Samotna Matka- Samotna w ciazy?

  • Starter tematu Starter tematu Iff
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Ja wiem ze jestem az nazbyt ostrozna.Ale jakos tak mam ze przewiduje co moze sie stac.
Ewa tez garnie sie wchodzic wszedzie ale zawsze sie potknie albo gdzies noge wsadzi i potem lament jest.Nie moglabym jej tak puscic samopas,moze jak starsza bedzie i bardziej sprawna.Widzialam kilka dni temu matka ok 6 mczne dziecko ktore dopiero samo siedzialo spuszczala ze zjezdzalni.Maluch 2 razy nawet fajnie zjechal ale za 3 razem jak rabnal glowa w tył to az huk poszedl.Babka wzywala karetke.Na szczescie nic nie bylo powazniejszego chyba.Bo go nawet nie zabrali.Dla mnie to nie do pomyslenia taki brak wyobraźni.
Nawet na hustawce jak ewe bujam to boje sie ze nagle mi spadnie do przodu bo ona ma takie cos ze jak juz jej sie nie chce bujac to nagle sie puszcza i chce schodzic.

Nie wiem co wy dziewczyny wyrabiacie z tymi wozkami:-)Ja mam od urodzenia dopiero 2 wozek.Wlasciwie trzeci ale jeden rozwalony byl nie z mojej winy(kierowca pksa mi rozwalil,heheheh waląc nim o chodnik) i wymienili na nowy.Najpierw byl gleboki a potem spacerowka i tyle.Kupuje jedne z tanszych i jakos mi nie rozwalaja sie po drodze:-).Mam nadzieje ze wytra jeszcze jeden sezon a potem planuje pozegnanie z wozkiem.
 
reklama
a wpadł mi w oko artykuł o samotnym macierzyństwie i było tam przysłowie rosyjskie "Żyjesz, nie stwaszy się ojcem - umrzesz nie stwaszy się człowiekiem":tak: to dla tych "naszych tatuśków" od siedmiu boleści :tak:
 
Jasiek to dziecko cyganskie jak ja to mowie on pojdzie z kazdym......Z jednej strony fajnie ale z drugiej..niebezpiecznie...dobrze ze nie mieszkam w miescie bo bałabym sie o niego.........U mnie z Jaskiem chodza moje kolezanki sasiadki itd przychodza mowia chodz ze mna i on z nimi spaceruje albo na plac idzie..jakos mam zaufanie mieszkam tu od urodzenia i znam wszystkich. W sumie troche z moim bratem boje sie go puszczac bo moj brat ma płytka wyobraznie czasem i głupie pomysły..no ale coz taki wiek..takie zasady.........


A moj wózek ma plamy od "plesni" zawilgotniał mi jak trzymałam go w piwnicy...i za cholere nie chce zejsc.............;/ Nie wiem juz co mam z nim zrobic dalam za niego prawie 500 zł.....dalej mi sie podoba itd gdyby nie te plamki.....

U nas dzis upał masakryczny..............:szok:
 
Rosi ja Martynkę uczyłam już od lutego (od czasu gdy miała ospe). na początku bała się nawet usiaść, wiec siedziała w spodniach. i powoli stopniowo udało się. Radzi sobie nawet w żłobku, a wiadomo ile tam dzieci a ile opiekunek.

ja pilnuję Martynki na placu zabaw ale na dużo jej pozwalam, też sama wychodzi na zjeżdzalnie, zjeżdza, biega, skacze, wspina się, niech się uczy samodzielności, nie chce z niej zrobić właśnie kaleki życiowej, nieraz spadnie uderzy się ale gdzieś musi się nauczyć np biegać.
jak dla mnie to bez sensu wziąć dziecko na plac zabaw i nie pozwalać się mu bawić

Dziś dzwonili ze żłobka że Martynka ma gorączkę. teraz śpi, zobaczymy jaka noc będzie, czy jej przejdzie, czy sie rozchoruje mi. ale ma tylko gorączkę to może organizm sam zwalczy.

u nas też upał okropny, a ja na słonku, nie chciało mi się dziś rozkladać namiotu (bo ciężki) ale dzięki temu szybciej dojechałam do żłobka...

fikusek baw się fajnie. i oby wózek naprawili. Pewnie na placu zabaw myślą że Alanek starszy skoro radzi sobie na placu zabaw. Niewiem czy pisałam ale super wygląda w tych okularkach.

Martynka jak ja jest na placu zabaw, to dziwią się własnie że już bez pieluchy, ze coś tam mówi, że tak sprawnie biega, ahh miód na serce słuchać o dziecku. prawda Mamusie??

Mi nic i nikt takiego szczęścia nie daje jak Martynka

Carlaa
jak ci idzie pisanie pracy?dajesz radę?
Jaimiś planujesz imprezę na roczek? to już tuż, tuż. zleciał czas prawda?
 
Ostatnia edycja:
Nawet na hustawce jak ewe bujam to boje sie ze nagle mi spadnie do przodu bo ona ma takie cos ze jak juz jej sie nie chce bujac to nagle sie puszcza i chce schodzic.
Moja Maja też tak robiła, choć tłumaczyłam, że jak chce zejść, to ma mi powiedzieć. Spadła kilka razy i już tak nie robi ;-) Twardą babkę mam, bo nawet jak się przerwaca i odziera, krew, nie krew, to sama do siebie mówi, że nic nie boli i się zagoi. Nigdy do niej od razu nie leciałam jak się przewracała, nie podnosiłam, starałam się nie ułatwiać i mam teraz mega samodzielną córcię:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry