Cześć dziewczyny!
Piszę tutaj po raz pierwszy- aktualnie jestem w 18tc, w czwartek zaczynam 19t. Z moim ex nie jestem od samego początku. W zasadzie to bardzo źle przeżyłam nasze rozstanie. Bylam w stanach i po pół roku związku na odległość- on tutaj, ja tam, postanowiłam zrezygnować z całego życia aby z nim być. 2 tygodnie- dokładnie po takim czasie stwierdził, że to nie to. A co śmieszne byłam na świętach BN w Polsce i było idealnie. Z reszta jak wróciłam na stałe, to początkowo też było super. Zabrał mnie do swojej rodziny, aby mnie wszystkim przedstawić- jego rodzina mieszka na drugim końcu Polski. Tak więc podczas wyjazdu nasłyszałam się tyle pozytywnych rzeczy- jak to się cieszy jaki kontakt nawiązałam z jego siostrą, jak to super dogaduję sie z jego znajomymi, jak to super tamto i to. Spytałam się go wtedy co by było jakbym była w ciąży- nie planowaliśmy macierzyństwa, ja mam dopiero 21 lat, on kilka lat starszy, ale woleliśmy poczekać, tym bardziej ze oboje studiujemy, co nie było na rękę- powiedział mi wtedy że jakby wyszło ze jestem w ciąży to by sie cieszył, bo mnie kocha a o to chodzi w życiu- o rodzinę z osobom którą się kocha.
W dzień powrotu do Wrocławia, chciał się ze mną spotkać wieczorem, wtedy powiedział że nie pasujemy do siebie. SZOK! Dosłownie! To był szok!!! Od tak sobie. Byłam tak załamana że nie wiedziałam co mam powiedzieć. Spotkaliśmy się dnia następnego- był już milutki ale tym razem powiedział że to chodzi o jego chorobę ze on musi sobie sam poradzić, że on dalej mnie kocha, że jak uda mu się wszystko załatwić to będę pierwsza która się dowie. I że on nie zamierza sie z nikim wiązać, że jesmu jest ciężko. Dokłądnie w tym samym tygodniu wyszło, że spodziewam się dziecka. Poinformowałam go - spotkalśmy się. Oczywiście pierwsze co - masz usunąć, nie poradzimy sobie, nie dogadamy się przeciecież bo nie pasujemy do siebie (SIC! Serio?! to jednak nie choroba?). Wtedy byłam tak zdołowana- moi rodzice sie rozeszli, tato stracił prace, ja bez studiów bo zacząć chciałam w pażdzierniuku bo wróciłam w lutym, więc ciężko było. W zasadzie miałam tutaj tylko jego- bez pracy, bez nieczego!! A on miał kompletnie w dupie jak się czuję. Jak byłam w stanach namawiał mnie abym wróciła! Mówił, że kocha że to jest ta miłość blablablabla ogólnie czego on mi nie powiedział... Jak postanowiłam urodzić to zaczęło się piekło- obrażanie, co chwila wytykanie że chciałam go na dziecko zrobić, później przepraszał. Później cisza. Później pisał że nie jestem warta aby on przekładał swoje plany aby sie ze mną spotkać (na spotkanie które sam zaproponował bo miałam złe wyniki i się bardzo źle czułam !!). Wtedy postanowiłam się od niego odciąż. Wypisywał do mnie- w końcu do niego zadzwoniłam następnego dnia przyeszedł. Milutki. Ze jedzie powiedziec rodzicom o tym, że jakoś będzie - po śwętach obiecał ze się spotkamy i mi powie jak poszło z rodzicami- odezwał się ale w sprawie jak po wizycie u lekarza- Jak spytałam się o rodziców to tylko mnie sprowadził do pionu - TO moja sprawa! nie zamierzam Cię się tłumaczyć- co z tego że sam powiedział że jak wróci to mi powie co i jak!? A jak zaczełam mu mówić do na wizycie to on do mnie- streszczaj się! Nie mam czasu na pogaduszki!
Tak mnie to poirytowało ze następnego dnia wparowałam do niego do miszkania, ze wszystkimi rzeczami jakie zostawił u mnie! Powiedziałam pierwszy raz wszystko co mi leżało na sercu- że jest porażką mojego życia, że zrobiłam dla niego wszystko, że tak go kochałąm że zrezygnowałam ze wszystkiego aby byc przy nim, a on mnie zostawił! Jednego dnia mówiąc że tak bardzo kocha a drugiego "To nie to!".
Potem była cisza. Ostatnio dowiedziałam się że spotyka się z dziewczynom dokładnie dwa dni po naszym zerwaniu! Tak więc pewnie zerwał ze mną bo byłlam jego "opcją" i stwierdził że tam sprawdzi jak jest. To jest straszne! Jednego razu pisze miło, a drugiego jest straszny! Czuję się jak jakaś szmata! Bo po tym wszystkim liczyłam od niego chociaż na szacunek! A on potraktował mnie strasznie!
Tak jak jeszcze niedawno byłabym skora wszystko wybaczyć, tak teraaz obrzydza mnie on! myśl o nim! Fakt że będe mieć dziecko z kimś takim! Kocham tego maluszka w moim brzuchu, ale wstydze się jego ojca. I naprawdę nie mogę sobie wybaczyć, że popełniłam taki błąd, ufając mu. On żyje w najlepsze. Bawi się, nawet przez chwili nie cierpaił bo od razu był z nią!!
Niestety boli cała sytuacja, szczególnie fakt, że jestem w tej popapranej sytuacji, a jeszcze pół roku temu prowadziłam beztroskie życie. Chciałabym już urodzić, aby nie mieć przy sobie Maleństwo. Bo wiem, że dla mojego dziecka będzie warto żyć.
Celine- Ja też termin mam na listopad- na 5-ego

Z jakich okolic Polski jesteś?