Witajcie dziewczyny!
Udalo mi sie przeczytac wasze posty. Eh, duzo sie dzieje, szkoda tylko, ze nie wszystko pozytywne. :-(
Ja spedzam dzien jak zwykle lezac i czytajac lub ogladajac tv. Czas sie dluzy, spac w nocy nie moge, znowu zajelo mi 2 godz by zasnac, myslalam ze zwariuje, na dodatek maly tak sie wiercil aktywnie, ze w pewnym momencie mialam ochote go wyjac
Co do posiadania ojca, to oczywiscie by lepiej by dziecko mialo pelna rodzine, ale nic na sile. Moj ojciec skrzywdzil nas bardzo jak bylysmy male, przez niego mialam problemy ze soba, zniszczyl mi dziecinstwo, ktore kojarzy sie przez niego z bolem i cierpieniem i strachem. A dzien kiedy sie wyprowadzilysmy od niego byl najcudowniejszy. Ja twierdze, ze jesli ojciec dziecka sie stara, chce byc ojcem, to warto dac mu szanse, jesli widac, ze mu zalezy i ze wyjdzie to na dobre dziecku. Ale nie mozna na sile prosic kogos. Moze byc oczywiscie tak ze teraz nie poczuwa sie do bycia ojcem, a potem zjawia sie po jakims czasie - to jest okropne, nie mozna pozwolic by im sie wydawalo, ze moga brac odpowiedzialnosc kiedy im sie tylko podoba. Dziecko to nie zabawka, ktora mozna odstawic w kat, kiedy sie znudzi, lub kiedy sie nia zmeczy. Wiem, ze w zyciu uklada sie roznie, ale trzeba myslec o naszych dzieciach i o sobie, bo to w koncu my dzwigamy caly ten ciezar.
3majcie sie dziewczyny.