asuzana ja niestety sie lecze z depresji i juz prawie dwa lata biore leki przeciwdepresyjne Mam nadzieje ,że u Ciebie to się okaże tylko przejściowym stanem depresyjnymi. Z drugiej strony tylko dwa miesiące minęły od narodzin Paulinki i sytuację też masz trudną więc masz prawo być smutna, przygnębiono i tak dalej. Może to głupio zabrzmi ale wydaje mi się ,że najlepszą radą jest po prostu wrzucić na luz i myśleć jak na mniej o przykrych rzeczach, a właściwie wogole myśleć jak najmniej. Jak ja zaczynałam myslec to sie całkiem wyłączałam, potrafilam przez kilka godzin patrzeć w sufit,a potem uciekałam w sen. Potrafilam sie zmusic do tego zeby spac prawie caly czas. Wiec czasami po prostu trzeba wylaczyc myslenie, a uczucia skierowac na pozytywne bodźce. Bądź dobrej myśli, z drugiej strony lekarka to nie psychiatra.. wiec tez nie daj sobie wmówic depresji. Może to brzmi głupio ale wydaje mi się ,że to może zadziałać jak zaklęcie wywołujące. Trzymam kciuki;-)
Vanilla jesteś dzielna więc maleństwu też się napewo twoja siła udziela i odwaga udziela

Nie wiadomo potem może wyrośnie z niego/jej jakiś mały hero ,który uratuje świat przed...hmm.. katastrofa a ty bedziesz pękać z dumy :-) Bądźmy pozytywnej myśli ;-)
A tak z innej beczki łupie mnie dzisiaj strasznie w kościach, wiem ,że to brzmi głupio ale noga mnie tak boli i staw kolanowy ze nie moge normalnie chodzić tylko kuśtykam. Jak siedzialam dzisiaj na wykładach to myślałam ,ze sie popłacze z bólu, toteż zawinęłam kiece i poleciałam do domu. Wzielam ibuprom i juz mi troche lepiej chociaz zobaczymy co bedzie jak wstane bo póki co to sobie pólleze na łózku, a tu czas zwijać się po mojego smoka

.
Pamiętacie jak pisałam że nam ukradli z wózkowni rowerek? Dzisiaj idąc do żłobka spotkalam rodzicow koleżanki Adasia z grupy, jak właśnie stamtąd wracali. Chcą zrobić plakat z prośbą, żeby jak ktoś chce to się dołożył do Adasia rowerka, 2, 5 zł.. cokolwiek. Trochę mi głupio było. Potem mama koleżanki Adasia zaczęła mówic ,ze rozmaiala o tym juz z mama jednego chlopca i ta powiedziala ,ze chetnie by cos dala od siebie. Troche mi głupio... jakos naprawde ciezko mi pojac fakt ,ze ktos chce zrobic cos dla mojego synka i poczuwa sie do odpowiedzialnosci za to ze mu ukradli rowerek ze żłobka, z wózkowni gdzie wszyscy trzymaja wozki i rowerki.. i mu po prostu szkoda mojego synka. Adaśko nawet nie mial roku jak zaczelimy rowerkiem wtedy takim pchanym jezdzic do zlobka i Adaś i rowerek to bylo nierozerwalne, a tu bach po kupieniu nowego nam go zakosili. Podsumowując chyba nie wiem za bardzo co mam o tym myśleć
