Drogie Dziewczyny,
Zarejestrowalam sie dzisiaj, jestem swieza. Czytam to forum od rana I chyba bym nie uwierzyla tym wszystkim historiom, gdyby nie fakt, ze od kilku tygodni jestem dokladnie w takiej samej sytuacji. Dowiedzialam sie o ciazy, powiedzialam swojemu partnerowi (4 lata razem) I pierwsza reakcja byla radosc… potem nie bylo juz tak pieknie… Od proby wymuszenia na mnie aborcji do mowienia mi ze specjalnie zaszlam w ciaze zeby go wrobic w malzenstwo I miec dostep do kasy jego rodzicow, ktorzy nawiasem mowiac nienawidza mnie wrecz z religijnym uwielbieniem.
Mieszkam na Cyprze, mam dobra prace, ale psychicznie jestem w stanie totalnej rozsypki. Dodam, ze problemy miedzy nami nie zaczely sie od ciazy.
Zostawial, wracal, blagal, kochal itd. A ja glupia dawalam sie nabrac za kazdym razem, bo przeciez jestem zakochana…
Utrzymywalam go przez prawie 3 lata, bo z tatusiem mu sie sprawy nie ukladaly, a praca od od 9 do 18 sie brzydzi – artysta przeciez, z duzo wazniejszymi aspiracjami niz placenie rachunkow.
Teraz kiedy spodziewamy sie dzieciatka robi dokladnie to samo, od skrajnego zimna I chamstwa do totalnej milosci. Ale ja sie boje, ze to sie nigdy nie zmieni. I jak moge moja fasolke, ktora ma dopiero 9 tygodni skazywac na taki stress emocjonalny.
Poklocil sie ze mna okropnie okolo tygodnia temu, zadzwonilam do domu I rodzina na mnie czeka… wiem ze ich potrzebuje I ze powinnam wracac, wiekszosc czasu I tak pana przyszlego taty nie ma przy mnie, ale boje sie jak sobie poradze w Polsce po 6 latach, nie wiem co mi sie nalezy, jaka bede miala sytuacje finansowa….
Tuatj zyje mi sie w miare ok, ale od 1szego do 1szego, wiec nie mam oszczednosci.
Jemu moj powrot do Polski podoba sie bardzo.. “Ty pojedziesz, bedziesz miala spokoj, ja Cie bede saportowal, przygotuje tutaj dla nas wszystko I wtedy wrocisz”… Co za klamstwo!!!
Nie wiem… czuje sie z tym wszystkim sama, ale nie moge tutaj zostac, bo plakanie do snu codzien to nie jest milosc i nie jest radosc, a ja kocham moja fasolke I chce zeby byla ponad wszystko szczesliwa….
Pozdrawiam
MAgda