emejj pisałam ,że chciało mi się wyć jak ostatnia dawka znieczulenia zeszła a nie jak mnie szyli, a to już było w nocy a poród się skończył o 18.10
bezsenna jak dla mnie to akurat szycie najmniejszy problem bo i tak robią to przynajmniej w znieczuleniu miejscowym

zresztą wtedy będziesz już miała swojego Kubulka przy sobie :-) mi Smoka od razu położyli na brzuchu jeszcze naguśkiego i z pępowiną

,a potem wzieli zważyli, pomyli i mi go oddali już umytego i owniętego jak mała gąsieniczka

i cały czas go trzymałam w ramionach jak mnie szyli więc gdzie tam mi w głowie było co oni mi tam robią miedzy nogami

skoro miałam mojego najwspanialszego skarba już koło siebie który się we mnie wpatrywał tymi swoimi szeroko otwartymi oczami takimi jak moje

Smoczysko jak się urodził to nie miał żadnych popękanych naczyniek, a przynajmniej ja tego nie pamiętam... i w ogóle młody bóg
Zaraz właśnie zawijam kiece i lecę po mojego żłobkowicza

Wczoraj mieli występy i piknik takie oficjalne zakończenie roku ,a dla Adasia także edukacji żłobkowej

dostał taki wypaśny dyplom ,że jak go widzę to mam normalnie banana na ustach

muszę go tylko zeskanować i się pochwalę jakiego ja mam już dużego przystojaniak
A u nas właśnie się skończyła wielka burza i pewnie wiadukt kolejowy koło mnie jest zalany i wszystko bedzie stać w korkach jak zawsze hehehe
ech normalnie dziewczyny.. zazdroszczę Wam bycia w ciązy

mi to już zostały tylko wspomnienia
