Oj Pati, współczuję :-( mam nadzieję, że cokolwiek Noemi dolega, szybciutko przejdzie!
U nas przespane noce to rzadkość. Zwykle Martusia budzi się 2-3 razy, najczęściej jest tak, że wystarczy jej dać smoka, pogłaskać, ułożyć i śpi dalej, ale czasem nie może zasnąć, i wtedy ląduje u nas w łóżku jak już nie mam siły n-ty raz do niej defilować. Martusia zwykle nie płacze, jak się obudzi, tylko staje na kolankach i rączkach i kiwa się w przód i w tył, uderzając przy tym główką w łóżeczko:-( a mnie szlag trafia już, bo nie wiem, co mam z tym zrobić, już od baaardzo dawna tak jest. Jak byłam z nią u neurologa na kontroli (mamy jeszcze co jakiś czas kontrole w związku z asymetrią, ale na szczęście już jest OK) to spytałam o to kiwanie, bo słyszałam, że to może być problem o podłożu neurologicznym, ale babka po zadaniu setki pytań, obejrzeniu jej i wymajtaniu w różne strony powiedziała, że jej zdaniem jest wszystko w porządku i przyczyny trzeba szukać gdzieś indziej. Rozmawiałam z psychologiem w żłobku- babka powiedziała, że Martusia rewelacyjnie się rozwija, i żadnych problemów u niej nie widzi. Wg niej Martunia wybrała sobie taki sposób na przywołanie nas, jeśli potrzebuje naszej obecności, bo wie, że jak zacznie się kiwać, to zaraz któreś z nas przyjdzie. Podsunęła kilka porad, co zmienić, żeby ją od tego odzwyczaić, ale niestety wiele się nie zmieniło- już nie uderza tak mocno główką, dobre i tyle. Muszę się jeszcze raz z nią spotkać, może kiedyś wreszcie się uda to zwalczyć.