baśka
Mama Karola i Bartka
Mąż zazwyczaj radzi sobie z usypianiem, moja mama też, za to mały mi sie tak ostatnie dni wycwanił że jak ja go usypiam to musi być cycuś bo jak nie to histeria....(choćby jadł godzine wcześniej)A było juz długo tak że ja tez go usypiałąm w łóżeczku, a teraz - inni mogą a ja nie!!! Nie mam zazwyczaj siły z nim walczyć i po jakichś 3 próbach się poddaję bo mam dość jego wrzasku
daję mu chwilę popić (bo zazwyczaj ciągnie coś tam) i zasypia momentalnie. Nie wiem skąd to się wzięło- czy dlatego że trochę mnie nie ma (praca) czy przez ząbki czy po prostu tak się wycwanił i mnie terroryzuje...Nie zamierzam stosować jakichś drastycznych środków, myślę że samo mu przejdzie, najważniejsze że babcia i tatuś są w stanie go uśpić
I niunia spala do 4 nad ranem...A to musze powiedziec ze ostatnio zado bardzooooo sie zdazalo...zdazylam wrocic z imprezy a serduszko moje jeszcze slodko spalo...wiec o tej 04:00 to ja ja nakarmilam...A dzis spala az do 06:07 i pewnie by jeszcze spala...Ale zaserwowalam jej taka pobudke ze prawie serce mi samej peklo...Dalam jej niechcaca z lokcia w glowke i biedna z wielkim placzem sie obudziala...Ale dostala butle i spala dalej...Ale za to ostatno chodzi tez pozniej spac...
Zamiast o 20:00 to ok 21.00-21:30...No ale jesli to pomoze ze bedzie spala jak dzis do 06:00 to moze chodzic tak spac...Chociaz powiem ze czekam czasami z utesknieniem kiedy bede mogla spokojnie wziac kapiel lub poczytac gazete...