Witaj! Przeszłam przez to dwa razy. U mnie akurat było bez tabletki tylko zabieg łyżeczkowania. Po pierwszym poronieniu dostałam od ginekologa zielone światło do starań po dwóch miesiączkach i od razu udało mi się zajść w ciążę. Badania robiłam po konstytucji z ginekologiem, ale w sumie dlatego, że chciałam i sama się go radziłam jakie zrobić najlepiej. Niestety już nie pamiętam, bo było to w 2011 roku. Zwolnienie lekarskie po zabiegu dostałam na dwa tygodnie. Później, bo było mi bardzo ciężko, miałam zwolnienie od psychiatry. Wszystko zależy jako człowiek sobie z taką sytuacją radzi. Mi było ciężko, mimo że już miałam synka, bo szwagra żona była w ciąży. Dowiedziałam się o jej ciąży chyba z tydzień po poronieniu. I to bardzo bolało. Szczególnie jak ich odwiedziliśmy a ona chwaliła się zdjeciami z usg. Moje dzieciątko przestało się rozwijać w 6 tygodniu ciąży. A jeszcze widziałam bijące serduszko. Z tym, że zaczęłam sama krwawić i pojechałam do szpitala.