reklama

Sierpień 2007 - wątek ogólny

To jak juz tak obgadujemy teściów to ja też sie dołączę:-);-):tak:
Ja mam tylko teściową z którą mieszkam w jednym domu ale nie mamy ze sobą dobrego kontaktu.:baffled:
Teraz gdy jestem w ciąży róznie to bywa, początki były gorsze bo o mojej ciąży dowiedziała sie gdy byłam prawie w 4 miesiącu.Wiadomość przyjeła niezbyt entuzjastycznie padł tekst " to wasze życie i wasze dziecko" i to zdanie padało juz wiele razy... i to z tonem jakby ona nie chciała miec nic w spólnego z przyszłą wnuczką.:sorry:
Niewiem jak bedzie po porodzie czy mi pomoze czy nie jak narazie nie wykazuje zainteresowania np co do np ciuszków raz dostałam zrypke bo powiesiłam je w domu bo nie było pogody i narzekała ze wilgoc bedzie no ale to sie wytnie:wściekła/y:

Pamiętam jak urodziłam pierwsze dziecko wrociłam po tygodniu ze szpitala z lekką depresją poporodową wszystko mnie drazniło chciałam byc sama z synkiem i miec swięty spokój . Niestety w tym samym dniu przyjechała teściowa z wielkimi pretensjami ze do niej nie zadwoniłam skonczyło sie na tym ze sie z nią pokłuciłam i poryczałam ja niewiem czy ludzie sie nie czują czy co ... ona chyba myslała ze jak wroce to odrazu rzuce sie do telefonu zeby ją zaprosic. Wtedy mieszkałam jeszcze u rodziców stąd ta nieprzyjemna sytuacja:confused:
Mam nadzieje ze teraz nie bedzie takiej atmosfery...
 
reklama
edyta80 ja po pierwszym porodzie też czułam się podobnie jak ty:tak::szok: do tego wydawało mi się że wszystko robie nie ta jak trzeba a teściowa podtrzymywała we mnie to przekonanie:wściekła/y::no::szok:np.przyjeżdżała i mówiła gdzie masz pieluchy bo ona chyba ma mokro muszę ją przewinąć:baffled: :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:oczywiście mała była suchutka bo chwilę wcześniej przewinięta:baffled::-D
teraz już tak się nie dam:no::szok::-D:-Di teściowa dobrze o tym wie:tak:;-)
 
to moja pierwsza ciąża, więc jak będzie po porodzie mogę się tylko domyslać. Moi teściowie mieszkają 120 km od nas:tak::-):tak::-), więc jeśli mają zamiar przyjechać do Poznania i przebywać z moją dziecinką to mety mogą szukać u mojej szwagierki. Są w porządku, ale wiedzą, że nie maja nawet co mysleć, żeby siedzieć u nas cały czas... w ogóle to watpię czy przyjadą, pewnie odczekają 2-3 tygodnie i poczekają jak zapytamy czy przyjadą.
Nie widujemy się jakoś wyjatkowo często i chyba dlatego nasze stosunki są OK;-)
choć zdarza się, że mam dosyć teśiowej, która mi mówi co mogę, co nie, co mam jeść, co to ona mi kupi i to będzie najbardziej przydatna rzecz...itp. Na szczęście mąż studzi takie reżyserskie zapały;-)
 
Ja jestem bardzo ciekawa jak bedzie teraz... ktos bedzie musiał mi pomóc bo ja bedę miec na 100% cesarke :dry:a wiadomo w pierwszych dniach nie mozna zbytnio szaleć.
Ostatnio mój ojciec mnie rozbawił bo powiedział ze muszą mi pokój zrobic bo przeciez ja tu u siebie w domu nie dam sobie rady.... i że po porodzie mam przyjchac do nich z dzieckiem .... :szok: Ja nic nie powiedziałam ale sie dziwnie poczułam :-(
 
No witam Was dziewczynki po łikendzie z rodzicami:-);-)Widze, że temat na czasie:-Dna szczęscie łikend minał bardzo przyjemnie i żadnej burzy nie było:-);-):-D
Jesli chodzi o teściów to róznie to u nas bywa, moja tesciowa jest specyficzna osoba zapatrzona w Ojca Tadeusza:-):sorry2: i bardzo czesto działa mi na nerwy ale na szczescie po mojej stronie mam męża i jak cos sie dzieje to walczy jak lew:-D

Musiałam nadrobic az 20 stron zalełosci ale fajnie sie czytało i wiele rzeczy sie dowiedziałam.
I tak:
Po pierwsze GRATULUJE Kasi obrony i tytułu MAGISTRA

Kira bardzo mi sie spodobało, że Twój męzczyzna nie traci zimnej krwi i zamiast panikowac po prostu zapytał co ile masz skurcze heheheheh.Ciekawa jestem jak mój by zareagował na taki telefon:-p

Ola Gratuluje zorganizowania, ja swoja torbe mam zamiar pakować gdzies za 2 tygodnie w towarzystwie męza, żeby nie było później sytuacji, że czegoś potrzebuje a on nie wie gdzie szukać:-):-D

Sylwia jesli chodzi o wyciekanie siary to u mnie tez jak na razie nic nie wycieka ale mam nadzieje, że pokarm bede miec wiec głowa do góry i Ty na pewno tez będziesz miec czym wykarmic swoje Maleństwo:-)

Naur super, że wróciłas i że wszystko jest w porządku

Mrozik gratuluje męża:-);-)Wypoczywaj i uważaj na siebie.

Co do laktatorów to zbadałam rynek i generalnie wiekszośc matek polecała laktato ręczny firmy Avent.Taki tez zakupiłam w zestawie razem z butelkami 125 ml, które na poczatek powinny wystarczyć a potem zawsze mozna dokupic wieksza.Niestety laktatora do szpitala zabrac nie mogę, bo u nas srtawiaja na naturalne karmienie i w szpitalu zabronione jest używanie butelek smoczków i laktatorów:-( ale jakby sie cos działo to moze mąz przemyci, bo przy nawale pokarmu laktator sie ponoc bardzo przydaje.
Rabbitja słyszałam bardzo dobre opienie o butelkach firmy Avent i NUk ale i tak myśle, że każda z nas sama zdecyduje:-)

Jesli chodzi o zajmowanie sie dzieckiem to zgadzam sie w zupełności z Wasza opinią, że przeciez kazda matka wie co jest dobre dla jej dziecka a "doradczynie" zawsze sie znajdą, które beda twierdzic, że wiedza wszystko lepiej.nam piozostaje po prostu jednym uchem wpuszczac a drugim wypuszczać i robic swoje.:-):-D

Wiek wiem, ż ełatwo sie czasami mówi ale mysle, że z pomoca naszych wspaniałych facecików wszystko sie uda, przeciez nie jestesmy same z naszymi problemami.

Ok to na razie tyle strasznie sie rozpisałam ale chciałam nadrobic zaległosci:-)
Mam nadzieje, że ktos to przeczyta
 
Ja sie zaraz porycze:hmm:

Moj man mial miec wolne na ten czas kiedy mialam szkole rodzenia i sie okazalo ze nie bedzie mial wolnego:-(, a szkola jest po francusku, a ja nie rozumiem tego jezyka:-(, straszne , bo bardzo chcialabym isc do tej szkoly, o tym oddychaniu tyle slyszalam ze to takie wazne:-(. A wiec bez przygotowania bede rodzic:-(:-(:-(
Do tego mamy wazna sprawe do zalatwienia i to wypada w dzien kiedy on tez nie bedzie mogl a wiec ja sama musze, rany jak sie wszystko pozmienialo, a tak bylo dobrze. :-(

Ide plakac
 
Ola nie smuc się. oddychania sama sie mozesz nauczyć ja Ci podpowiem:-):-D
Generalnie chodzi o to, zeby wydech był duzo dłuzszy od wdechu a dech robisz w ten sposób, że nabierasz powietrze nosem tak jakby prostu do brzucha(widac to przez rosnięcie brzucha) i wydychasz wolniutko ustami i brzuszek robi sie wtedy wklesły. na poczatek robisz po 4-5 wdechów i potem przerwa na normalne spokojne oddychanie.
Takie wdechy ćwicz sobie w róznych pozycjach np.oparta o poduchy w pozycji półsiedzacej, na leżąco, siedząc na krzesle tzw.okrakiem i opierając sie o oparcie krzesła, lub tez mozesz oprzeć sie o swojego Carlo i on kładzie ci reke na rzuszku i kontroluje czy brzuszek sie unoi w czasdei wdechu a opada w czasie wdechu.

Jak poćwiczysz to to napisze Ci jak sie oddycha na fali skurczu (o ile uda mi sie to wytłumaczyc)

zreszta mozna sobie zamówic cwiczenia które sie stosuje w szkole rodzenia na płycie dvd.Ja sobie kiedsy taka płyte zamówiłam na internecie:-):-DNie martw sie sama sie na pewno tez mozesz troche przygotować a zreszta połozna na pewno bedzie Cie prowadzic w trakcie porodu i powie Ci co i jak
 
taki oddech mozesz sobie poćwiczyc w takiej pozycji jak do kociego grzbietu.Ropbiac wdech wyginasz głowe do góry i pompujesz brzuszek a robiac wydech wyginasz plecy do kociego grzbietu;-)
 
Ola - nie stresuj się. Ja ci napisze jak trzeba oddychać. Dziewczyny też na pewno podpowiedzą. U nas na szkole tak nam kazali:
Na początek wygodnie się ułożyć.
Położyć rękę na brzuszku (tak dla kontroli czy dobrze oddychamy)
Wciągać powietrze nosem, ale tak żeby podnosił się brzuch a nie piersi (znaczy żeby powietrze leciało prosto do dzidziusia ;-))
Wydychać głośno buziom, usta powinny być złożone jak do gwizdania
Najczęściej wtedy dzieciaczek zaczyna figle po takiej dawce dotlenienia ;-)
Wiem że to niewielka pomoc, fajniej by było do szkoły pochodzić, ale może choć troszkę ci to pomoże
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry