edyta80
Mama 2001 i 2007 :-)
To jak juz tak obgadujemy teściów to ja też sie dołączę:-);-)
Ja mam tylko teściową z którą mieszkam w jednym domu ale nie mamy ze sobą dobrego kontaktu.
Teraz gdy jestem w ciąży róznie to bywa, początki były gorsze bo o mojej ciąży dowiedziała sie gdy byłam prawie w 4 miesiącu.Wiadomość przyjeła niezbyt entuzjastycznie padł tekst " to wasze życie i wasze dziecko" i to zdanie padało juz wiele razy... i to z tonem jakby ona nie chciała miec nic w spólnego z przyszłą wnuczką.
Niewiem jak bedzie po porodzie czy mi pomoze czy nie jak narazie nie wykazuje zainteresowania np co do np ciuszków raz dostałam zrypke bo powiesiłam je w domu bo nie było pogody i narzekała ze wilgoc bedzie no ale to sie wytnie
Pamiętam jak urodziłam pierwsze dziecko wrociłam po tygodniu ze szpitala z lekką depresją poporodową wszystko mnie drazniło chciałam byc sama z synkiem i miec swięty spokój . Niestety w tym samym dniu przyjechała teściowa z wielkimi pretensjami ze do niej nie zadwoniłam skonczyło sie na tym ze sie z nią pokłuciłam i poryczałam ja niewiem czy ludzie sie nie czują czy co ... ona chyba myslała ze jak wroce to odrazu rzuce sie do telefonu zeby ją zaprosic. Wtedy mieszkałam jeszcze u rodziców stąd ta nieprzyjemna sytuacja
Mam nadzieje ze teraz nie bedzie takiej atmosfery...

Ja mam tylko teściową z którą mieszkam w jednym domu ale nie mamy ze sobą dobrego kontaktu.

Teraz gdy jestem w ciąży róznie to bywa, początki były gorsze bo o mojej ciąży dowiedziała sie gdy byłam prawie w 4 miesiącu.Wiadomość przyjeła niezbyt entuzjastycznie padł tekst " to wasze życie i wasze dziecko" i to zdanie padało juz wiele razy... i to z tonem jakby ona nie chciała miec nic w spólnego z przyszłą wnuczką.

Niewiem jak bedzie po porodzie czy mi pomoze czy nie jak narazie nie wykazuje zainteresowania np co do np ciuszków raz dostałam zrypke bo powiesiłam je w domu bo nie było pogody i narzekała ze wilgoc bedzie no ale to sie wytnie

Pamiętam jak urodziłam pierwsze dziecko wrociłam po tygodniu ze szpitala z lekką depresją poporodową wszystko mnie drazniło chciałam byc sama z synkiem i miec swięty spokój . Niestety w tym samym dniu przyjechała teściowa z wielkimi pretensjami ze do niej nie zadwoniłam skonczyło sie na tym ze sie z nią pokłuciłam i poryczałam ja niewiem czy ludzie sie nie czują czy co ... ona chyba myslała ze jak wroce to odrazu rzuce sie do telefonu zeby ją zaprosic. Wtedy mieszkałam jeszcze u rodziców stąd ta nieprzyjemna sytuacja
Mam nadzieje ze teraz nie bedzie takiej atmosfery...
do tego wydawało mi się że wszystko robie nie ta jak trzeba a teściowa podtrzymywała we mnie to przekonanie

a wiadomo w pierwszych dniach nie mozna zbytnio szaleć.
