CZWARTA

Pogoda w końcu wakacyjna słońce daje czadu, więc Kalinka szczęśliwa.
Choć obudziła się dziś nie w humorze bo miała złe sny

Otóż wyobraźcie sobie, że przez natłok odwiedzających mnie kurierów i listonoszów śniło mi się, że taki jeden zadzwonił do domofonu, i powiedział, że ma tę sól, którą zamawiałam (na ostatnich zakupach poszukiwałam morskiej - i chyba tak to mój mózg zapamiętał

) Oczywiście go wpuściłam - otwieram drzwi wejściowe i widzę KARKA W PERUCE HAWAJSKIEJ na włosach

Myślę -coś jest nie tak- więc mówię żeby podał towar i poczekał na korytarzu...on łapie za klamkę, wyrzuca mnie z domu...

Wybiegam i przed domem czeka jakaś laska żeby mnie zgarnąć a ja uciekam do sąsiadów, łapie u nich za tel stacjonarny i ciągle wykręcam numer 112, który oczywiście nie działa...ja zrozpaczona w końcu orientuję się, że ze stacjonarnego to 997, jak już się dodzwaniam oczywiście dyspozytor ZA CHINY LUDOWE NIE ROZUMIE O CO MI CHODZI, cały czas myśli, że żartuję a jak już zaczyna wierzyć, to nie potrafi zrozumieć pod jaki adres ma przyjechać - a ja do niego wrzeszczę - jeżeli Panowie w ciągu paru minut tu nie będą do macie PRZEJE...NE

No i taka wkurzona wstałam, w dodatku z bólem gardła - wczoraj mąż namiętnie mnie obcałował i oczywiście nie pomyśleliśmy, że on ma chore gardło

I tym sposobem drogą usta-usta przeszło na mnie

Anecia1111 aaaa takie placki, placki - ciasta


I to z truskawkami

JA CHCĘ TAKIE:-) ojjj ale mnie teraz ochoto złapała...