Wróciłam od lekarza i bede ryczec cały wieczór a wiec tak
Pani doktor bardzo miła i konkretna, przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad i rok temu przy ciazy wyszło ze mam torbiel na lewym jajniku wiec pani doktor najpierw mnie zbadała, ptem wzięła wymaz a potem zrobiła USG i tak torbiel jak była tak i jest o wym. 46 x39 mm wiec spora i ona powoduje ze ten jajnik praktycznie nie funkcjonuje, od razu pod mikroskopem położna zrobiła powiew i wyszły same bakterie powiedziała ze dawno czegoś takiego nie widziała, przepisala mi progesteron w dużej dawce żeby spowodować wchloniecie sientej torbieli, wypisala mi kupę badań miedzy innymi marker nowotworowy i powiedziała ze lepiej sie teraz nie starać bo trzeba to wszystko sprawdzić te hormony, mam zrobic tez test glukozy, i wiele innych. Powiedziała ze gdyby sie zdazylo zapłodnienie to ona będzie robic wszystko żeby utrzymać ciaze ale na min 2-3 miesiące lepiej poczekać. Jestem załamana i jeszcże ten marker ca125 kuzwa na grom ja taka mądra jak bym nie miała pojęcia o tych badaniach to bym żyła w nieswiadomosci bo ona mi nie powiedziała ze to marker nowotworowy. Poryczalam sie jak bobr i dalej mi sie płakać chce :-( a i powiedziała ze musze zmienić dietę zero cukrow prostych, weglowodanow, słodkich owoców bo bakterie sie tym żywią. Także tak sie sprawy maja