Witajcie dziewczyny
Ależ mnie długo tu nie było – nie do nadrobienia, bo chyba z 300 czy 400 stron !!
Widzę sporo nowych twarzy i witam Was wszystkie.
No ale przede wszystkim chciałam zacząć od gratulacji:
Iwo kochana – wiedziałam, że w końcu się uda !! Super, bardzo dobra wiadomość, super beta i na moje 7 tc jest ok. na wizytę u ginekologa J
Ashlee – również bardzo gratuluję, z tego co jeszcze kojarzę, to całkiem szybko Wam się udało, prawda ?
Cytnia – chyba już gratulowałam, ale pogratuluję jeszcze raz. I trzymaj się dzielnie i grzecznie leż.
Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam. Ale na serio ciężko aż tyle zaległości nadrobić.
Mychunia – ale pyszne zdjęcia, mimo że to bezy a nie pączki J
A co u mnie… Otóż 22 stycznia w końcu, po ponad 90 dniach od poronienia przyszła @. Od tego czasu nie dostałam kolejnej, dziś chyba 37 dc. Gubię rachubę, za każdym razem liczę i wychodzi mi inaczej hehe. Na początku lutego byłam u endokrynologa i u ginekologa. Ginekolog powiedział, że gdybym mu nie powiedziała że było poronienie to nic by nie zauważył. Co mam na myśli – że ginekologicznie wszystko cacy. Powiedział, że zielone światło zależy od endokrynologa, który to dał mi skierowanie na TSH, aTPO, aTG i FT4.
Wyniki następujące: TSH - 1,39 (czyli spadek w porównaniu do październikowego wyniku 1,79), ale aTPO norma do 35, a ja mam prawie 99, aTG norma do 4,11 a ja mam 6,85, FT4 norma 9,14 - 23,81 a ja mam 12,9, więc ten jeden też w normie. Kolejną wizytę u endokrynologa będę miała za tydzień w czwartek, ponieważ jest on u nas tylko raz w miesiącu. Zobaczymy co powie… Aha i na wizycie endo zrobił mi USG, na którym zauważył guzki na tarczycy. Stwierdził, że nie wyglądają na groźne. Także żyję w jednej wielkiej niewiadomej.
Może też dlatego nie było mnie tu tak długo, ciągłe niepowodzenia jakoś mnie zniechęciły do grzebania w tym temacie. Ale teraz już lepiej, także postaram się zaglądać częściej, jak tylko czas na to pozwoli.
Przyjmiecie mnie ?