reklama

Staraczki 2015 : )

Ja mam o tyle dobrze, że niedziele mam zawsze wolne. Soboty za to pracuje do 16.30. W zwykle dni tygodnia przeważnie od 9.30 do 18. Ostatnie dni byłam tylko do 16:30 :)
Ale mam o tyle dobrze, że mój R prowadzi własną firmę i przeważnie Kasię z przedszkola odbierze, w razie choroby po nią pojedzie. Ogólnie sporo mi pomaga:)
 
reklama
Gaga gdy ja zaczynałam w październiku ta pracę, to z początku ciężko mi było. Muszę planować obiady zgodnie z grafikami, kombinować by tylko sobie odgrzal. Ale z czasem się przyzwyczaisz zobaczysz :)
 
Malinka ja lubię w mojej pracy to, że tam na trzy zmiany jeżdżę. Człowiek ma czas by posprzątać i ugotowac :) gdy pracowałam do 20-tej to była masakra by w domu coś zorganizowac. Jedynie na nockach szło coś zrobić. Ale wtedy jeszcze u rodziców mieszkałam.
 
Kasik nie, zaraz po skończeniu szkoły pracowałam pól tora roku w zakładzie produkującym ciastka ( 3 zmiany nocki popoludniowki dniowki)
później przez sezon jesienno zimowy robiłam stroiki , pracowałam też kilka miesięcy przy butach ale jak zaszłam w ciążę w tamtym roku to zrezygnowałam przez kleje i lakiery a umowy tam nie miałam
 
Praca w weekendy, a już zwłaszcza w niedziele to zdecydowanie przerąbana sprawa.. coś o tym wiem. Co prawda w poradni gdzie pracuje, są tylko soboty pracujące, ale w sezonie wiosenno-letnim, czyli lada chwila pracuje u teściów w foliach, przy uprawie warzyw.. świątek, piątek czy niedziela.. z pracy do roboty i tak w koło. Co prawda mój też tam im pomaga, więc teoretycznie jesteśmy razem tam, ale przeważnie mało co się widujemy. No ale takie życie.. przyzwyczaiłam się już do tej roboty w ogrodnictwie i szczerze to w zime teraz trochę mi tego brakuje, ale lada dzień się zacznie charówka i jeszcze mi się odechce :)

tez pracuje w foliach i szklarniach nawet podoba mi się to tylko te katastrofalne upały sa najgorsze:baffled: tez pracuje od pn-sb w sezonie po 12-13godz to brak czasu nacokolwiek,i ciezka to praca
 
Ja tez uwielbiam swoją pracę:) jestem kosmetyczką i pracuje w salonie. Ale godziny są dość uciążliwe. Tak naprawdę gdyby mój R pracował na etacie to do Kasi musiałabym jeszcze opiekunkę zatrudnić, a w naszym mieście dużo to kosztuje lub się zwolnić i poszukać jakiejś innej pracy. Po drugiej ciąży jeżeli oczywiście uda się zajść planuje otworzyć własny zakład;)
 
Mój stary chce pracę zmienić. Bo wkurza nas to, że nie mamy stabilności finansowej. W jednym miesiącu ma np 2800, w innym 2400 a w innym 2000. Moje 700 ratuje sytuację. Chciał iść do pracy do mojego pracodawcy, on 3000 płaci, jeżdżą w delegacje często. Ale Marcin pamięta o nim i ma szanse tam się dostać gdy któryś się zwolni lub coś.
 
reklama
Kasik- tak ono jest refundowane i wtedy cały zabieg razem z lekami kosztuje ok 1tys. A prywatnie około 12tys :( dlatego muszę dorobić ten cykl stymulowany. Program tez wymagał od 3 do 6 inseminacji my przeszliśmy trzy.

O bo to bez porównania kwota. To dobrze, ze Wam sie uda skorzystać z takiej okazji. Wobec tego pozostaje mi życzyc powodzenia i trzymac kciuki :*
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry