A u mnie nadal lipa. Wciąż nie odzywam się z M, w ogóle, wczoraj nie zamieniliśmy praktycznie ani jednego słowa. Jedynie u fryzjera wymuszone parę słów, bo się spotkaliśmy to trzeba było poudawac i jak poinformował mnie, że HBO go na mojego maila zarejestrował. I to cała wczorajsza konwersacja. Na koniec dnia jeszcze mnie poinformował, że na weekend prawdopodobnie pojedzie do rodziców. Chyba myślał, że się wkurze, że będę go prosiła, żeby został w domu, albo nie wiem co, ale ja mu tylko powiedziałam, żeby robił co uważa. Zachowałam się jak dzieciuch jeszcze, bo jak szłam spać to wzięłam koc i nie spalam z nim pod jedną kołdrą :| potem czułam, że się wierci i nawet mnie przytulił, ale nie wiem na ile świadomie, a ja się tylko bardziej kocem opatuliłam i tyle. Wiem, że to głupie zachowanie, ale taka jestem na niego zła, że powinien to w końcu poczuć, może w końcu coś do niego dotrze. W każdym razie jestem taka rozbita dzisiaj, smutno mi jest i najchętniej wróciłabym do domu, zawinęła się w kołdrę i leżała cały dzień