reklama

Staraczki 2021

reklama
Nigdy nie było mowy o PCOS, zawsze na usg było czysto, więc to musi być w miarę świeża sprawa...Jutro się dowiem u ginekologa co i jak [emoji17]

Możliwe ze są jeszcze inne powody [emoji6] to chyba tylko wskazuje PCOS ale nie wiem, niekoniecznie musi to s tego wynikać. Trzymam kciuki na inne wyjaśnienie, chociaż z PCOS nie ma aż takiej tragedii, wiele dziewczyn zachodzi w ciąże, a jeśli maja problemy z owulacja to stymulacja rozwiązuje sprawę [emoji6] nic się nie martw na zapas [emoji3526]
 
Cześć dziewczyny!
Jak zapewne wszyscy się domyślają, również staram się o dziecko - dzisiaj niby mam 18 dc, niby bo odstawiłam dopiero co tabletki anty więc nie mam pojęcia jak długi on będzie.
Trochę o mnie:
Mam 8 letnią córkę (urodziłam w wieku 19 lat) i nie spodziewałam się, że mając lat 27 będę mieć taki problem z zajściem w ciążę. Przez 5 lat miałam spiralę - nie dość, że przytyłam 25 kg to na koniec wrosła mi w macicę i miałam łyżeczkowanie. I po łyżeczkowaniu się zaczęło, po zabiegu ciągłe zapalenie przydatków, różnorakie infekcje i częste bóle podbrzusza. Endometrium praktycznie w każdym momencie cyklu było cały czas bardzo cienkie. Myślę, że albo coś nie tak poszło z łyżeczkowaniem albo ta spirala zrobiła taki zamęt. Mój okres praktycznie trwał max 2 dni, a ból był nie do wytrzymania. Nie mówiąc już o tym, że był bardzo nieregularny. Za namową ginekolog zaczęłam brać tabletki jednak po roku brania nie pomogły w niczym. Aż w końcu po 2 latach bez zabezpieczenia zaszłam w ciąże w marcu 2020 i niestety ciąża obumarła - chodziłam prawie 4 tygodnie z martwym zarodkiem przez to, że przez nieregularne okresy nie wiadomo ile tak naprawdę w ciąży byłam. Badanie zarodka nie wykazało, żeby miał jakieś wady wrodzone więc musiała to być moja wina. I teraz bije się z myślami czy próbować w tą ciąże zajść o ile się uda, czy najpierw się zbadać. Bo po poronieniu okres miałam już w miarę regularny, ale strach dalej jest.

W każdym bądź razie, odstawiłam tabletki, 6 marca dostałam krwawienie z odstawienia i tak po cichu liczę, że może uda się od razu zajść nie czekając na pierwszy normalny okres :D
 
reklama
Jestem załamana. To mój pierwszy cykl po odzyskaniu miesiączki i jak na złość wszystko trwa książkowo. Zawsze miałam długie cykle i owulację ok.17 dnia ale teraz jak w książce lekarskiej okres 4 dni dziś 10dc i czuje że owulacja się zbliża. Wczoraj poczułam charakterystyczne ukłucie w jajniku a od dzisiaj śluz zrobił się obfitszy. Nie jest jeszcze ciągnący się ani zbyt przejrzysty ale zupełnie jak przed owulacja. Czemu jak na złość ? A no dlatego bo mój narzeczony wyjechał na delegacje i wraca w niedzielę dopiero :sad: modlę się żeby owulacja przesunęła mi się o te dwa dni do przodu ale czuję że mój organizm robi mi na złość. Chciałam kupić testy owulacyjne ale nie chce się dodatkowo denerwować. Kochaliśmy się w 7dc ale to za wcześnie żeby coś się stało...:sad: pozostaje mi czekać na jego przyjazd i wtedy zrobię testy zobaczymy czy jest już za późno czy akurat się wystrzelimy.
Aha robiłam w 7dc testy hormonalne i jeszcze 18dc idę na testy progesteronu. Dam znać jakie wyszły.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry